CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWładysław Tarnowski

Władysław Tarnowski · Romanticismo

Hymn wiosenny (Tarnowski, 1868)

polaco

Już wiosna zlata, w doliny ziemi

Drzewa oplata liśćmi świeżemi,

W puch je owiała, pocałowała,

I z wonnej dłoni o słowiczej chwili

Miota girlandy tęcz – kwiatów – motyli!...

Zdrój rozmarznięty pod jej stopą lotną

Już bryzga, szumi falą niepowrotną –

Kolumną woni, zefir ją goni,

Ona uchodzi rydwanem skowronków,

Ciska pierwiosnków wieńcami i dzwonków,

Owad się roi, w barw milion stroi

Naturę,

I szumi i brzęczy, i śpiewa i jęczy,

Gdzieś w dali grzmot runął za chmurę!...

Brzozy w białych koszulinkach

Rozplatają warkocze

Perłami nizane,

Listkami owiane,

Tak szumią urocze

Fale o niezapominkach

Błękitne, czyste, muszczą warkoczami,

Z których spadają perły za perłami

Wiatrem porwane

Kwiatom podane

Na lica!...

Natura dziewica

O panna młoda

Idzie na gody!...

Ileż swobody

I cudów ma krasawica!...

Tam dzwonią skowronki

W błękitów przestworze,

Na cichym ugorze

Z zroszonej obsłonki

Fijołka wyjrzał kwiat!

I boski cały świat!

W błękitach ptaszyna

Dzieńdzieli o wiośnie!

A może wspomina

Mą Polskę żałośnie.

O! Polska daleko

O! święta, tam moja,

Jak dziki szum zdroja

Tam leci myśl moja –

Rwie brzegi, rwie głazy,

Gna, pędzi na jazy,

Bo Polska daleko!...

Daleko!...

I może zawieje

Zadymią śniegowe,

A ptaszę zmarnieje

W noc chłodną, marcową.

Lecz wiosna powróci,

Jak wróżył ptaszyna,

On także się smuci,

On także wspomina.

O! jego piórami

Do Polski bym płynął,

Na polach jej ginął,

Spał pod mogiłami….

Jak każde marzenie

Co na krzyżu kona,

Nim wstanie w przestrzenie

I w czyn się dokona,

Tak proroka wiosny

Śnieg ptaszynę zwieje,

Lecz wiosna zaśmieje

Się w uśmiech radosny

I jutro powróci.

Skowronków rozrzuci

W błękitach tysiące,

Jej chwałę dzwoniące

Pod słońce!...

Szumi zbóż fala, I trzody ryczą,

A słowik to wszystko opiewa,

I piosnka z oddala, Z tęsknotą słowiczą

Podana, przeplata ptaszyną!...

I głosy jej giną, I giną i płyną,

Tam głos się dzwonu polami rozmdlewa!...

Tak gwarno wokoło,

O! jasno! wesoło!

Szumią rzeczułki, Dzwonią kukułki

Ku! ku! ku! ku!

Lecz serce tak puka, I puka i stuka

Nie tu! nie tu!...

Wpośród lasu krzyk, wrzawa –

Tam kukułka ciekawa

Dudkowi podrzeźnia się rada,

Tam szpaków się rzesza

Naradza, pociesza,

A czasem turkawka zagada…

I z rzadka dzierlatka

Za lubym gdzieś szuka

I kowal gdzieś stuka,

Szybują jaskółki,

I kraczą Krukowie,

I płyną Orłowie.

Znów dzwonią kukułki

Ku! ku! ku! ku!

Lecz serce wciąż puka, I puka i stuka,

Nie tu! nie tu!...

Mnie tylko tak łzawo,

Mnie tylko tak smętnie,

Łza pali namiętnie

Jak piołun me lica! –

Czy w lewo, czy w prawo,

To cudza ziemica,

Nie Polska! nie święta!

O której pamięta

Duch dziki, samotny!...

Zasępion samotny

Duch sokół stęskniony!...

Do Polski i z nieba

Zatęskniłby zwrotny,

Tak mu jej potrzeba

Ku sile żywotnej!...

Tam mogił och! Tyle, Co jasnych gwiazd świeci,

W nich kości stuleci, W północne drżą chwile,

Wstają hetmany, I atamany

Mgłą nocą wirują,

W przestrzeniach wędrują,

I krzyczą Hozanna!

Aż jutrznia poranna

Łzy spłacze perłowe po rosie!...

Brodacze wy siwe!...

O święte! mościwe!...

Wam miłość! I cześć wam potomna!...

Niewiedzcie o naszym wy losie!...

O orły gołębie!... Dziś po was jastrzębie,

Lecz siła u ludu niezłomna!...

Na polach tych słynąć,

Na polach tych ginąć,

Spać z wami w wonnych mogiłach!

O! dałbym krew młodą,

Co taką swobodą

I ogniem mi tętni po żyłach!...

Tu leżę na ziemi,

A rzeka tak szlocha,

Jak gdyby polskiemi

Łzy płynął jej prąd,

Jak dziewczę co kocha – –

A fala rwie ląd,

A miłość rwie życie

Jak kwiaty rwie dziecię!...

Tu leżę na ziemi

Boleścią rzucony,

Pierś tęskni za temi

Licami mej ziemi,

Drżącemi ramiony!...

Tu szumem las śpiewa,

W głos arfy Eolskiej,

Lecz szum ten nie polski,

Tak głucho przewiewa!...

O pola wy sławy! O łąki! o stawy!...

Gdzie skroń na niezapominkach,

Schylona, kąpie włos w fali!...

I śni cicho na barwinkach.

Aż dębu liść weźmie na czoło!...

O! czemuście w dali!

Tu pusto, tak tęskno w około!...

Wzrok dusza natęża, Tęsknotą niesiona,

Już pióry białemi, Tam! Rwie się k’tej ziemi,

To krzykiem orlęcia,

To głosem jagnięcia,

Aż duch mój wzniesion boleścią ogromnie,

Jak trąba ryczy, zerwany z gromami,

Woła pieśniami, zdrojami, burzami!

O moja matko z krwawemi piersiami!

O moja matko! chodź do mnie! chodź do mnie!

Sigue explorando

Por su autor
Władysław Tarnowski · 42 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Władysława Zwierkowskiego i Filipa KahanegoKarlinscy →

Expediente

Autor
Władysław Tarnowski
Título
Hymn wiosenny (Tarnowski, 1868)
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-hymn-wiosenny-tarnowski-1868--wadysaw-tarnowski-cb3ccc
Cita recomendada
Władysław Tarnowski, «Hymn wiosenny (Tarnowski, 1868)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-hymn-wiosenny-tarnowski-1868--wadysaw-tarnowski-cb3ccc.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.