Rozumie móy, próżno się masz frasować,
Co zginęło, trudno tego wetować:
Póki czas był, póki szczęście służyło,
Czegoś żądał, o wszytko łacno było.
Teraz widzisz, że nam niebo nie sprzyia,
W czym się kochasz, to cię daleko miia.
Cóż temu rzec? i szkoda głowy psować:
Lepiey się nam na lepsze czasy chować.
A nie mniemay, byś sam był w tey niewoli:
Nalazłby się, kogo to nie mniey boli;
Jeno ludzie snadniey zakryć umieią,
Acz nie z serca, zwierzchu się przedsię śmieią.
Mnie smutnego ten dowcip nie ratuie,
Wyda mię twarz, gdy się serce źle czuie:
Wszakoż widzę, że się próżno frasować,
Co zginęło, trudno tego wetować.