Idzie sobie pachole
Przez zagony przez pole
Wielki wicher ulewa,
A to idzie i śpiewa.
Wyszedł z gaju gajowy
I ozwie się w te słowy
Taka bieda na dworze
A ty śpiewasz nieboże!
Oj! długo ja płakała
Gdy mnie Siostra wygnała
Gdy ja biedna sierota
drżąca stała u płota
Aż raz w nocy w niedzielnéj
Przy dzwonnicy kościelnéj
Mróz wszelakie czucie ściął
I Pan Jezus duszę wziął.
Jedna zimna mogiła
Moją biedę skończyła
Siwy dziad mnie pochował
On mnie płakał żałował
On mnie ubrał w sukienki
Do téj zimnéj trumienki
Teraz nic mi nie trzeba
Idę sobie do Nieba
Oj! Sieroto oj! dziecię
Nic ci nieżalnie żal na swiecie?
ZalŻal mi jeno tej łąki
Gdzie fijołki i dzwonki
Żal mi słońca w zachodzie
Kiedy świeci na wodzie
I fujarki wierzbowéj
Znad zielonéj dąbrowy.