Wenus! nie odnawiaj mi już przyszłej nadzieje,
Niech się mój nieprzyjaciel (wszak wiesz kto) nie śmieje,
Bo lepsza pewna wolność, niż roskosz wątpliwa,
Ta zawżdy ze mną, a z tej często nic nie bywa.
A nasze troski w niwecz, w niwecz i staranie,
Którem to sfałszowane kupujem kochanie.
Podejźrany mi twój śmiech i swe słodkie słowa,
Boję się, by nie była znowu jaka zmowa.
Jako chcesz; aleć tego pełne będą karty,
Chociać mój płacz u ciebie śmiech tylko a żarty.