Wenus, nie odnawiay mi iuż przeszłey nadzieie,
Niech się móy nieprzyiaciel (wszak wiesz kto) nie śmieie
Bo lepsza pewna wolność, niż roskosz wątpliwa,
Ta zawżdy ze mną, a z tey często nic nie bywa.
A nasze troski w niwecz i staranie,
Którym to zfałszowane kupuiem kochanie.
Podeyźrzany mi twóy śmiech i twe słodkie słowa,
Boię się by nie była znowu iaka zmowa.
Jako chcesz: aleć tego pełne będą karty,
Chociać móy płacz u ciebie śmiech tylko a żarty.