Nieobyczajne oczy, czemu tam patrzycie,
Zkąd niebezpieczność i szkodę widzicie?
Ona na mię okowy nieznośne włożyła,
Ona nieprzepłaconej swobody zbawiła,
Ona mi serce wzięła, przez które człek żywię, 5
A kto serca postrada, ten umarł prawdziwie.
A tak, albo nie patrzcie w tamtę stronę więcej,
Bo jeśli być nie może, albo się naprędzej
Postarajcie, żeby mi albo dała swoje,
Albo żeby wróciła tamto serce moje,
Bo go jednak korzyści nic nie będzie miała,
Jeśli nie weźmie k niemu zaraz mego ciała.