Pomiędzy gromadą wieńców
I ten dla ciebie zakwita,
Za którym naszych młodzieńców
Chęć się ubiega niesyta.
W pośrodku twojej jesieni
Wiosenne rosną ci kwiaty.
Każdy się z wiekiem odmieni,
Tyś ten sam co i przed laty.
Wdzięczna miłość co ze statkiem
Ma czciciela w twéj osobie,
Bawi szybki czas ukradkiem,
Żeby nie myślał o tobie.
Umiesz trzymać więzy miłe
Które na cię piękność wkłada,
I choć miłość traci siłę,
Przyjaźń w tobie nie upada.
Ty jeden masz talent rzadki
Że i w nowéj przeniewierce,
Przez niewidziane przypadki,
Dawnym wierne trzymasz serce.
Nie rozumiem, by w tę chwilę
Inna cię ponęta zwiodła,
Nadtoś się uwikłał mile,
By cię nowa żądza bodła.
Jéj wdzięki pewnym zakładem,
Że twa miłość jest stateczna;
Radbym, by twa tym przykładem
Przyjaźń dla mnie była wieczna.