CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Naruszewicz

Adam Naruszewicz · Ilustración

Do księcia Adama Czartoryskiego, Generała Ziem Podolskich

polaco

Jako po wdzięcznym utęskniona synie,

Który gdzieś w obcéj przebywa krainie;

Po niezbrodzonych odmętach wzrok toczy,

I łzami matka smutne zlewa oczy;

Już mierzy czasy, już leniwéj łodzi

I żaglom łaje i morskiéj powodzi;

Już Eolowi co wiatrami włada,

Czy słońce wstaje, czy w bezdno zapada;

Więc gdy fortunną nieba zdarzą chwilę,

Że go ogląda i uściska mile;

O któraż Muza znajdzie się tak mówna,

Co jéj weselu rymem swym wyrówna? —

Tak dom twój zacny, tak ojczyzna miła

W twéj niebytności smutne dni pędziła;

Czekając, rychło czas luby nastanie,

Co cię da ujrzeć, o Polski kochanie!

Lecz już czas przykry czarne zemknął konie;

Znowu cię widzi na swym Polska łonie:

Widzi i nieco żal koi serdeczny,

W który ją wprawił wyrok niebios wieczny.

Trudno nie boleć, gdy srodze dolega,

Trudniéj, gdy każdy w złéj chwili odbiega:

I choć pogląda na swych dni ostatki,

Ratować nie chce utrapionéj matki.

Czyż ludzie ptastwem niewdzięcznym Strymonu,

Które, ostrego czując lód Tryonu,

Odbiega domu i tam tylko leci,

Gdzie promień słońca żywsze ognie nieci?

Niéma statecznéj na świecie ojczyzny;

Spasszy licznemi stadami kraj żyzny,

Rzuca, gdy nań mróz srogie wrzuci pęta,

I cierpiéć nie chce jak drugie ptaszęta.

Tuś się urodził, ptaku nieżyczliwy,

Tuś uwił gniazdo, tuś obiadał niwy,

Tuś mile bujał! czemu w czas żałosny

Nie czekasz z nami prędkowrotnéj wiosny?

Niezawsze z Alpów szumne wiatry wieją;

Radość i smutek przechodzą koleją:

Dziś się ponurym płaszczem dzień zachmurzy,

Jutro swe cugi z wód słońce wynurzy.

I ten, co wieczne z cedry kruszy sośnie,

I co krzewistym na Libanie rośnie,

Co morskie brody, hucząc, z gruntu ryje,

Po chwili Auster dumną złamie szyję.

Ten się ojczyzny zwać synem prawdziwym,

Cny książę, może, który bądź życzliwym

Fortuna okiem, bądź smutnym nań rzuci;

Wesół z wesołą, z płaczącą się smuci.

Nie strzymały cię Sekwany kwiecistéj

Rozkoszne grody; gdzie więc wiekuisty

Rej wodzi pokój i z wież się swych śmieje,

Patrząc na Marsa łuny i turnieje.

Ani cię w swoich murach, niebotyczny

Długo Albion bawił, choć mu liczny

Dań niesie Murzyn i to wszystko pławi,

Czym się najmiléj oko z sercem bawi.

Milsze ć sarmackie i lasy i śniegi,

Niźli zachodnich państw ozdobne brzegi:

Milszy-ć kraj własny, choć w nim los okrutny

Niestety! światu czyni widok smutny.

Tak z Trojańskiego pędząc łódź pogromu

Grecki bohatyr do wdzięcznego domu,

Wzdychał Ulisses: o któraż godzina

Da z ojczystego ujrzéć dym komina!

Zacny rycerzu, czemu ladajaki

Widzieć tęskliwie pragniesz kraj Itaki?

Skały-ć to tylko, przerwy nieprzebyte,

Głuche ostępy, pola nieużyte.

Sędziwy Laert grobu tyka stopą;

Nie wiesz, co się z twą dzieje Penelopą.

I twój Telemak (ach, pożal się, Boże!)

Podobno w ksieńcach rybich zaległ łoże.

Smutek tam wszędy, a tu zaś królowa

Cyrce darować wszytko ci gotowa;

Jakie ma tylko ziemia, morze dary,

I co jej mogą wielowładne czary.

Tu piękna wiosna, tu źrzódeł kryształy,

Tu ogród z różnych kwiatów wiecznotrwały,

Tu pałac złoty, tu zefiry chłodne,

Tu wdzięczne ptastwo, drzewa słodkopłodne.

Tu nigdy trąby chrapliwéj Gradywa

Brzęku nie słychać: nigdy jędza mściwa

Nie sieje gniewów, ani krwią zbroczona

Żnie laurów z pożóg i śmierci Bellona.

Same się róże pod stopami rodzą,

Same owoce z drzew do rąk przychodzą;

Wszytko się świeci i wabi i śmieje.

Wszak tam ojczyzna, gdzie się dobrze dzieje!

Niech się ten, rzecze, w miękkim życiu pieści,

Kto nosi serce i umysł niewieści.

Ja sławy szukam, a to jeszcze rzadkiéj,

Którą los trudny daje i przypadki.

Tak jest, o zacny książę! nie przebyte

W rozkoszach życie czyni znakomite

W ojczyźnie męże: drzéć mu się przez skały,

Kto chce na górze pięknéj stanąć chwały.

W szczęściu być wielkim mierny rozum zdoła;

Lecz, gdy się płoche rozbiegają koła

Chytréj bogini: ten mi wielkim będzie,

Kto jéj na karku zuchwałym usiędzie.

Jużeś powrócił na ten plac, gdzie sama

Mądrość i cnota, najlepsza jest tama

Srogim wylewom i okrutnéj fali,

Która się zewsząd gwałtem na nas wali.

Tu pokaż, ktoś jest, i krew jesteś czyja!

Bierz z dzieł przykłady i ojca i stryja:

Z tych-to sędziwych dwu Nestorów pary

Ma Polska mocne twierdze i filary.

A jeśli duchy nie mylą mię wieszcze,

Bóg to za życia twego zdarzy jeszcze,

Że za twą pracą ujrzy Lecha plemię,

Z czego się słusznie obce chlubią ziemie.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Naruszewicz · 143 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Księcia Adama CzartoryskiegoDo Księcia Adama Czartoryskiego (Lubo cię dobroć boska...) →

Expediente

Autor
Adam Naruszewicz
Título
Do księcia Adama Czartoryskiego, Generała Ziem Podolskich
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-ksiecia-adama-czartoryskiego-generaa-ziem-pod--adam-naruszewicz-5a5e70
Cita recomendada
Adam Naruszewicz, «Do księcia Adama Czartoryskiego, Generała Ziem Podolskich», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-ksiecia-adama-czartoryskiego-generaa-ziem-pod--adam-naruszewicz-5a5e70.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.