Janie! — cierp jako możesz; przyjdzie ta godzina,
Że ludziom złym będzie swa zapłacona wina,
A bóg pomści niecnoty i fałszywej zdrady,
Którąś odniósł za swą chęć świeżemi przykłady.
Czyś ludzi nieznał? czyś tak rozumiał nieboże!
Że ciernie inszy owoc, niż tarnki, dać może?
Abo wilk nie miał szkodzić rogatemu stadu,
Abo wąż miał za czasem przestać swego jadu?
Daremnąś pracą podjął czyniąc dobrze złemu,
Bo się on nie odejmie przyrodzeniu swemu.
A ty sam siebie winuj; bo, co cię dziś boli,
Ztąd idzie, iżeś ludziom obłudnym był gwoli,
Dla których coć ty czynił, a ci też czem ci to
Płacili, niechaj wszytko światu będzie skryto.
I sam byś mógł zapomnieć, snadźby lepiej było,
Bo serce swymże żalem często się zwalczyło.
Nakoniec masz dróg wiele krzywdy swej wetować,
A to bych wolał, niż się ustawnie frasować;
Ale mężem bydź trzeba, ani dbać na owe
Zmyślone skargi, bo to łzy krokodylowe.