— I zbliżył kroki,
I zlekka usty płomiennemi
Dotknął dziewicy drżącej wargi,
I odparł słowy kuszącemi
Jej mowy ciche, rzewne skargi.
I moc potężna w jego oku,
Paliła biedną. W nocy mroku
Błyszczał, jak kindżał nieodparty,
Był w żądzy jednej cały zwarty,
I splamił życia czyste karty,
I pocałował ją duch kary,
Napełnił serce jej trucizną...
Dotknięta straszną ducha blizną
Krzyknęła — czując ból bez miary...
Skupiły się w tym krzyku żary
Miłości, modły, wyrzut, męki,
I brak nadziei, i brak wiary
I pożegnalne życia jęki...
............