W pewnej bibliotece — gdzie było, nie pomnę —
Powadziły się księgi; a że niezbyt skromne,
Łajały się do woli różnemi języki.
Wchodzi Bibliotekarz, pyta się kroniki:
Dlaczego takie wrzaski? — Dla tego się swarzem,
Iżeś mnie śmiał położyć obok z kalendarzem. —
Wszystko się tu porządnie, rzekł jej, posadziło;
On zmyśla to, co będzie; ty zmyślasz, co było.