Bożek miłosnéj pustoty,
Ciska pochodnią i groty,
Siewkę na plecy zahacza,
I wziąwszy bicz od oracza,
Do jarzma chłopczyk wesoły,
Poddane zaprzęga woły.
Co którą skibę poruszył,
Garstką pszenicę w nią pruszył.
I spojrzał na Władcę ziemi,
I rzekł doń słowy groźnemi:
„Jowiszu! znasz mą potęgę,
Urodzaj ślij w moje tropy,
Albo cię byku Europy,
Natychmiast do pługa wprzęgę.“