CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWiktor Gomulicki

Wiktor Gomulicki · Modernismo

Znałem jedną

polaco

Znałem jedną, której oczy szklane

Łez brylantem nigdy nie zalśniły;

A pierś miała, jako z lodu ścianę,

Nietopnącą i wobec mogiły;

Gniew też tylko, milczący wymownie,

Czasem w oczach rozżarzał jej głownie.

Ta, z suchemi wieczyście oczyma,

Była dla mnie zagadką męczącą;

— Cóż — myślałem — na uwięzi trzyma

Łez jej falę na lica się rwącą?

I bart jakiż, anielsko-niewieści,

Okamienia wybuch jej boleści?

Chciałem wierzyć, że w źródle modlitwy

Taki spokój i moc taką czerpie;

Że ją wspiera wśród życiowej bitwy,

Przenajświętsza stojąca na sierpie...

Lecz nieprawda! — bo i z oczów Marji

Łzy gorące ciekły na Kalwarji.

Chciałem wierzyć, że ją nauk chłody

Wyziębiły, jak wulkan — z pozoru;

Że w niej drzemie, pod zwierzchniemu lody,

Dusza pełna światła i koloru...

Lecz nieprawda! — Bo i mędrcy, nocą,

Płaczą nieraz nad własną niemocą.

Chciałem wierzyć, że światowe pęta

Jej uczuciom wybuchać nie każą,

I że musi chodzić uśmiechnięta,

Marmurowa świecąc ludziom twarzą...

Lecz nieprawda! — bo w cichej ustroni

I światowiec nad światem łzy roni.

I nie mogłem rozwikłać zagadki,

Co w kształt ludzki była obleczona;

Alem poznał, że ten posąg gładki

Nic jest Nioby ani też Memnona...

Że miłosną nie błyśnie on tęczą,

Ani struny w nim żadne zadźwięczą...

..............

Mąż, którego płomienie życiowe

Nieugiętym uczyniły spiżem,

Nosi hardo i piersi i głowę,

I nie jęczy, padając pod krzyżem;

Lecz niewiasta, najbardziej wychłódła,

Musi w oczach dwa żywe mieć źródła.

Pośród dziejów szarego przędziwa,

Jak nić srebrna, błyszczą łez strumienie;

W łzach tych ludzkość ze krwi się obmywa

I roztapia zbyt ciężkie cierpienie,

I ucieczką są te łzy dla ducha,

Bo w nich nadmiar boleści wybucha.

Płaczą matki w krwią zalanej Ramie,

A skarg echo aż do nas dolata;

Rzymski tyran pod niemi się łamie,

Z bohatera przemieniony w kata —

I przybity łez matczynych gradem,

W proch upada, z czołem hańbą bladem.

Nad Eufratem córki Izraela

Płaczą głośno, zawiesiwszy lutnie;

I chór jęków pod niebo wystrzela,

Z wierzb rozgwarem pomieszany smutnie —

A podobny szczękowi orężów,

Jest pobudką dla braci i mężów...

Łzy niewieście! życiodawcza roso!

Wyście głębin sercowych perłami!

Serafowie przed Boga was niosą,

I błagają Pana światów — łzami...

A łza często zaważy na szali,

I człowieka przed bólem ocali.

Łzy niewieście! płyńcie bujną falą

I ład czyńcie w życiowym zamęcie!

Niech się wszystkie boleści skrysztalą,

W promienistym cichej łzy djamencie,

I niech będzie ten djament nad złotem —

Najcenniejszym ludzkości klejnotem!

Niech łez źródło nigdy nie wysycha,

Bo z niem razem wyschnie źródło siły,

Bo zagaśnie wielkich czynów pycha,

Gdy wzrok niewiast zajdzie mgłą mogiły,

Gdy się zeszkli, bez czucia i blasku,

Nakształt pustyń jałowego piasku...

Sigue explorando

Por su autor
Wiktor Gomulicki · 196 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Zima (Gomulicki, 1866)Życie (Gomulicki, 1866) →

Expediente

Autor
Wiktor Gomulicki
Título
Znałem jedną
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-znaem-jedna--wiktor-gomulicki-c65316
Cita recomendada
Wiktor Gomulicki, «Znałem jedną», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-znaem-jedna--wiktor-gomulicki-c65316.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.