Kochany braciszku! nie rusz mi stoliczka,
Raz mała Ludmiłka rzekła do Eryczka,
Bo tu moje lalki niedługo usiędą:
Widzisz to nakrycie? tu obiad jeść będą.
Masz dla nich przysmaczki?
Nie, bracie kochany.
Z wczorajszego balu mam dwa marcepany,
Mam jedno jabłuszko, cukierki, pierniczek. —
Pobiegł i przynosi to wszystko Eryczek.
Bawiły się grzecznie i zgodnie dziateczki,
I same zjadały, co miały laleczki.
Teraz, rzekł Eryczek, bądź siostro wzajemną,
Bawiłem się z tobą, ty się pobaw ze mną.
Widzisz, w tem pudełku mam ja pólowanie,
Strzelec będzie strzelał i zabije łanię. —
Ach, żal mi jej, bracie! powiada Ludmiła.
Eh! to nic nie szkodzi: będzie znowu żyła. —
I tak się bawiły zgodnie i przyjemnie,
I całe się życie kochały wzajemnie.