Wysłała w obce strony,
Bogatéj szukać żony,
Wysłała matka syna;
Straciła go za młodu,
I płakała zawodu:
Sama swych łez przyczyna.
O żebranym wyszła chlebie,
Przeklinała sama siebie.
Przy drodze siadła w cieniu,
Spiéwała na kamieniu;
To kamień nieboszczyka —
Z pod ziemi jęk przenika.
„Czegóż ci, duszo, potrzeba?
Czy chcesz pacierza, czy chleba?
Czy w ciasną trumnę włożyli?
Czy ćwiekiem rękę przybili?”
„Trumnę moją ziemia zjadła,
W proch się ręka już rozpadła;
Lecz żalę się w tém jęczeniu:
Matka syna nie poznała,
I na jego kamieniu
Ludziom za chléb śpiéwała!”