Kto ma swego chleba
Ile człeku trzeba,
Może nic nie dbać o wielkie dochody,
O wsi, o miasta i wysokie grody.
To Pan zdaniem moim,
Kto przestał na swoim:
Kto więcey szuka, iawnie to znać daie
Sam na się, że mu ieszcze nie dostaie.
Siła posiadł włości
Kto uiął chciwości:
Trudniey to przyydzie, niż Turki zhołdować,
Albo waleczne Tatary woiować.
Mocą wiele świata
Wziął za krótkie lata
Król Macedoński: lecz mu się tak zdało,
Ze nań samego świata był ieden mało.
Coż pomoże zbroia,
Albo władza twoia?
Serca nie zleczą żadne złotogłowy,
Zadny skarb troski nie wybiie z głowy.
Więc śmierć nieużyta,
Ta za gardło chwyta
Bogate pany, iako proste sługi,
Ani zborguie, byś wyciągnął długi.
Lecz przedsię człowiecza
Wszytka o tym piecza,
Aby ku złotu złota przybywało:
Bo by nawięcey, łakomemu mało.
Wszytko to zostanie
Po twey śmierci Panie:
A cóś ty zebrał przez ten czas łakomie,
To się zostoi nie wiem w czyim domie.
Sklep ten nie dobyty
Puści prędko nity:
A winem, co się ty frasuiesz o nie,
Będzie zamaczał potomek twóy konie.