CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJaroslav Vrchlický

Jaroslav Vrchlický · Modernismo

Łza Twardowskiego

polaco

— „Co, się zżymasz? Do wyboru

„Wszakże miałeś dosyć wina,

„A ten dyablik czarnobrewy

„Na mój honor, zuch dziewczyna!

„Biesy z wszystkich świata krańców

„Gośćmi na tym byli dworze,

„Użyczyło gwiazd swych niebo,

„Użyczyło skarbów morze.

„Czemu chmurzysz gniewnie czoło,

„Nic ci smutku nie rozprasza?

„Więc wygrana w karty niczem?

„Furda dziewy? pełna czasza?

„Niktby lepiej nie dogodził, —

„Cały spryt mój wyczerpałem; —

„Na koszt marnej twojej duszy

„Nazbyt wiele dziś ci dałem!

„Cóż chcesz jeszcze? Rozkwilonym

„Niemowlętom lepiej służyć!“

Rzekł Twardowski:

„Chcę z asanem

„Nadpowietrznej drogi użyć“.

— „Lecieć w przestwór! Dobra nasza!..

„Niech się zadość woli stanie.

„Widzisz plamkę, tam, na niebie?

„To mój płaszczyk, zacny panie!

„Patrz, jak łódź ta ku nam zmierza.

„Dalej, mistrzu, skocz do góry!

„Ja już stoję. Chwyć się płaszcza!

„Hejże, raźno! Jazda w chmury!“

I Twardowski na płaszcz wskoczy.

Szatan w pół go wziął pod boki,

Wnet pośpiesznym w górę lotem

Mknie prościutko pod obłoki.

Lecą, jako tuman śnieżny.

Jak puch kwietny, wichrem gnany;

Nietoperza szarem skrzydłem.

Zda się, czarci płaszcz rozwiany.

Lecą w górę, coraz wyżej.

Ponad lasy, ponad niwy, —

Aż odsłonił się przed nimi

Rój gwiazd jasny, migotliwy.

— „Co to gwiazdy!?“ Mistrz zawoła.

„Chcę przy ziemi bujać nizko,

„W tej przejażdżce pragnę dzisiaj

„Widzieć ludzkie środowisko“.

— „Jakto, w nocy? gdy śpi wszystko?“

Dyabeł pyta, strojąc miny.

— „Dalej na dół!“ grzmi Twardowski,

I już miasta masz kominy.

Zatrzymała się łódź w biegu,

Gdzie się świeci trochę błota;

W błocie ujrzał, jak w zwierciadle

Mistrz miejskiego treść żywota:

Tu, w grze świateł, w takt kapeli,

Na salonach idą tany;

Tu zaś, w szynku brudnym, siedzi

Nad kieliszkiem człek pijany.

Tu przed jednym z graczy widzi

Stosy złota, jako lodu;

Tu zaś, w stęchłej, zimnej izbie

Garstka dziatek ginie z głodu.

Tutaj hańba, wstyd niewieści

Na kobiercach się rozpiera,

A tu cnota, jako ptaszę,

Na poddaszu gdzieś umiera.

Łódź zatrzęsła się nieznacznie —

Dyabeł pyta uśmiechnięty:

— „Czego waszmość z cicha wzdychasz,

„Czem masz umysł zaprzątnięty?“

A Twardowski:

— „Prędzej z miejsca!

„Prędzej, dyable!“ woła wściekle.

„To, co widzę, wzruszyć może

„I w najgłębszem, siódmem piekle.

„Tam, na stronie, w drzew tych cieniu,

„Stoi nizki, stary dworek...

„Dziatki krzyżem matka żegna,

„Mówiąc z niemi w głos paciorek.

„Czy ty słyszysz, jakim głosem

„Szepce pacierz rzesza mała? —

„Matko! matko! na dobranoc

„Tyś mnie krzyżem też żegnała!

„Leć, szatanie!“

— „Próżno, mistrzu —

„Jakaś trzyma nas przeszkoda,

„Płaszcz mój ciągnie coś ku ziemi

„Ciężkie, jako drzewa kłoda!“

— „Leć, szatanie, leć, na Boga,

„Serce w piersiach mi zamiera!“

„Coś zawadza wciąż, mój mistrzu.

„Hola! płaszcz coś z ramion zdziera.

„Aha, mam cię! Zgubić snadnie

„Mogłeś obu... Godny panie,

„Toś ty płakał? Patrz, łza twoja

„Pozostała na rydwanie.

„Oh! łza taka cięży srodze,

„Więc ciągnęła nas ku ziemi;

„Gdym ją cisnął, gwiazdą błysła“.

Rzekł, mknąc szlaki powrotnemi.

Sigue explorando

Por su autor
Jaroslav Vrchlický · 577 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Z księgi HiobaŽalozpěv selského lidu po bitvě u Chlumce →

Expediente

Autor
Jaroslav Vrchlický
Título
Łza Twardowskiego
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-za-twardowskiego--jaroslav-vrchlicky-5c5823
Cita recomendada
Jaroslav Vrchlický, «Łza Twardowskiego», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-za-twardowskiego--jaroslav-vrchlicky-5c5823.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.