CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWiktor Gomulicki

Wiktor Gomulicki · Modernismo

Z rozmyślań o północnej godzinie

polaco

... Niestety! niestety!

Czyż świat ten nie jest wielkiem cmentarzyskiem,

Na którem ludów próchnieją szkielety,

Przykryte z wierzchu głazami i darnią?

Czyż świat ten nic jest olbrzymią trupiarnią,

Gdzie Czas, jak szakal z zakrwawionym pyskiem,

Z ludzkiego ciała wyprawia bankiety?...

................

Trzeba koniecznie duchem stać wysoko!

Trzeba mieć zawsze obrócone oko

Na rzeczy wielkie, trwające bez zmiany!

Chociażby dolom grzmiały huragany,

Trzeba koronę gwiazd widzieć u szczytu!

................

Cóż warta wrzawa doczesnego bytu,

Huczna od śmiechów, nabrzmiała jękami?

W gmachu żywota sfinks leży przy bramie...

Ciemność za nami i ciemność przed nami...

Chwila obecna, panująca światom,

Gdy się na przeszłość i przyszłość rozłamie,

Zmienia się — w atom!

................

Choć ludzkość chorób ukarana miljonem,

Choć krwią się broczy jej przeznaczeń karta,

Chociaż niepokój szarpie wciąż jej łonem —

Żalu nie warta!

Burzą użycia pędzona zaciekłą,

Zerwała sojusz z prostoty aniołem,

Stworzyła potrzeb i żądz nowych piekło,

W proch padła czołem...

Dziś, pierś jej chorą własne miecze ranią,

Szaleństw i cudów jest ciągle łaknąca —

A Moloch stoi nad czarną otchłanią,

I w mrok ją strąca!

................

Chociaż to opacznie,

Szukamy światła w mroku. Zagadką się zacznie

Szukanie, więc się również i zagadką skończy.

Jakże mądrzej od ludzi poczyna pies gończy,

Który, gdy mu zwierz wpadnie w ciemną boru przepaść,

Już dba o to jedynie, by samemu nie paść,

I szczeknąwszy, powoli do domu nawraca.

Ale człowieka kusi Danajdowa praca,

I gdy na zwierza myśli przedsięweźmie łowy,

To gna za nim na oślep przez mroczne parowy,

Błąka się po manowcach, strachem wielkim potnie,

Wreszcie — głowę o drzewo rozbija sromotnie!

................

Próżno wygrażać ciemnościom

I łamać w rozpaczy dłonie —

Myśl zapuszczona w tę otchłań

Ledwie zabłysła — tonie.

Wezbrana, hucząca fala

Ku czarnym ujściom się toczy,

A nie dościgną jej w biegu

Nawet gienjuszów oczy.

Wszystko, co żyje i błyska:

Kwiaty, motyle, planety,

Na wzdętym grzbiecie tej fali

Mkną do nieznanej mety.

Pocóż się miotać i dręczyć,

Nieszczęścia szukać w głębinie?

Lepiej, oddawszy się fali,

Płynąć — gdzie wszystko płynie!

Sigue explorando

Por su autor
Wiktor Gomulicki · 196 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Z padołuZ tajemnic śmierci →

Expediente

Autor
Wiktor Gomulicki
Título
Z rozmyślań o północnej godzinie
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-z-rozmyslan-o-ponocnej-godzinie--wiktor-gomulicki-f5936a
Cita recomendada
Wiktor Gomulicki, «Z rozmyślań o północnej godzinie», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-z-rozmyslan-o-ponocnej-godzinie--wiktor-gomulicki-f5936a.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.