CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKazimierz Gliński

Kazimierz Gliński · Vanguardias / s. XX

Z nad Dniepru

polaco

Spływa wieczór, ciche chwile ukojenia niesie —

Jeszcze róże na błękitach, jeszcze złoto w lesie,

Jeszcze walczy dzień ze zmierzchem, ale zmierzch zwycięża,

Róże bledną, złoto gaśnie, słońce oko zwęża,

Zaszumiały drzewa sennie, płyną szepty drżące:

Zaszło słońce, zaszło słońce, nasze dobre słońce!

Teraz mary się wysuną, wyjdą z uroczyska,

Do wrót domów, do ścian domów przytulą się zblizka

Zastukają w szyby okien, cicho drzwi podważą,

Przed oczyma ludzi staną niewidzialną twarzą,

Do serc wsączą, do dusz wsączą ciche przerażenie,

Owe mary, owe widma, owe blade cienie.

»Co tam plączesz w palcach swoich?« — «Sieć rybaczą plączę —

Będzie długa, będzie mocna, niech ją tylko skończę —

Rzucę w głębie fal dnieprowych — zacięży jak ołów,

Noc pogodna, toń spokojna, opłaci się połów!...

Nim raz wtóry sieć zapuszczę w cichą głąb dnieprową:

Kupię matce czepiec nowy, żonie suknię nową!«

— »Idź, rybaku, rzucaj siecie! Duszki-latawice

Zmienią fale, ciche fale w drżące błyskawice —

Gromadami ryb napędzą, że łódź twoja wiotka

Srebrnołuskie, złotołuskie a skrzeliste spotka —

Ciesz się, żono, w sukni nowej i matko w kornecie —

Śpiesz rybaku! lecim z tobą!... śpiesz zarzucać siecie«.

— »Co tam robisz chłopcze młody?« — »Fujarkę z wierzbiny —

Dudka dla mnie, piosnka będzie dla mojej dziewczyny.

Wszystkie mary, sny, pragnienia, wszystkie niepokoje,

Całą swoją miłość włożę do tej pieśni swojej.

Gdzie kalina koralami schyla się ku ziemi,

Przyjdzie dziewczę przywołane, z oczyma czarnemi —

Nocy późnej się nie zlęknie, ciszy się nie zlęknie:

»Musisz bardzo kochać — powie — gdy tak śpiewasz pięknie!«

— »Śpiewaj, chłopcze, swej dziewczynie — dopomożem tobie,

Do jej ucha szeptać będziem w owej nocnej dobie:

»Jak gra pięknie! jak gra pięknie!...« Dziewczę się rozczuli:

Twojej piosnki słuchać będzie, innego utuli«.

Szumi, pieni Dniepr głęboki, z porohami gada,

Z jękiem fala z głębin wstaje, z jękiem w głąb zapada —

Noc pogodna, toń spokojna gwiazd tysiącem świeci,

Niema jeno piosnki chłopca, ni rybaczej sieci.

Wschodzi księżyc ponad stepy, tajemniczo wschodzi;

Tu na rzece się kołysał mały listek łodzi...

Wyszedł wyżej, promyk rzucił do leśnej gęstwiny:

Tędy płynął dźwięk fujarki biednego chłopczyny!

Gdzieżeś, piosnko? Gdzieś rybaku?... Wszędzie pustka głucha —

Ryb trzepocą korowody, piosnki nikt nie słucha —

Jeno duszki-latawice biją w śmiechy gwarne,

Jeno rozparł krzyż ramiona duże, straszne, czarne!

Sigue explorando

Por su autor
Kazimierz Gliński · 24 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Wschód słońca (Gliński)Z poematu: „Królewska pieśń“ →

Expediente

Autor
Kazimierz Gliński
Título
Z nad Dniepru
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-z-nad-dniepru--kazimierz-glinski-75e526
Cita recomendada
Kazimierz Gliński, «Z nad Dniepru», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-z-nad-dniepru--kazimierz-glinski-75e526.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.