CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaCyprian Kamil Norwid

Cyprian Kamil Norwid · Modernismo

Z «Hamleta»

polaco

KRÓL. Jakkolwiek świeże jest jeszcze wspomnienie

Króla Hamleta a naszego brata,

Tak, iż stosowny ból i rozżalenie

Wydałyby się słuszniej w oczach świata,

Bieg rzeczy stanu wstrzymując żałobą;

Nie przeto jednak, w tak krytycznej dobie,

Czucie i rozum pomierzywszy z sobą,

Zmarłego czcimy, pomnąc też o sobie...

Stąd to przesławny duński tron widzimy

Tej uświetniony obecnością pani,

Którą zwaliśmy siostrą, dziś zaś zwiemy

Małżonką. Jakoż, i uczucie dla niéj

W równej się mierze spotkawszy z tęsknotą,

Możnaby twierdzić, iż dbaliśmy o to,

By mirt nie zakrył kiru, ni kir — wieńca,

Boleści — uśmiech, ni bladość — rumieńca;

Akt, w którym nadto, wyznać nam jest miło,

Nie bez doradczych głosów się spełniło,

Z jednomyślnością owszem — za co dzięki...

Teraz zostaje tylko rzecz podrzędna

Co do młodego Fortinbrasa schedy,

Czy uroszczenia raczej; bo jest względna,

Jako ze wszechmiar prawnie, jeszcze wtedy

Przeszła na własność króla poprzednika,

Gdy żył i dzierżył sam, nie przez lennika.

Dziś, że niezgasłej pamięci brat drogi

Zeszedł — Fortinbras, tusząc z jednej strony,

Iż kraj być może w sobie rozdzielony,

Z drugiej rachując na wrażenie trwogi,

A zawsze łudząc się uroszczeń marą,

Coraz to wznowi oną kwestję starą

I śle nam gońce albo dzierżaw przeczy;

Lecz o osobie dość, przejdźmy do rzeczy.

Zważywszy, ile w sprawie tej natury

Godziłoby się, aby król Norwegji

(Wuj Fortinbrasa), uwiadomion zgóry

O formowaniach przez siostrzeńca legji.

Burzeniach ludu i całym przyborze,

Coś postanowił o tem sam na dworze;

A wiedząc, że jest chorobą złożony

I mało w państwa wglądający sprawy,

Chcemy, by przyszłe zwinięto legjony,

Wstrzymano zaciąg i rozgłos wyprawy.

Treści tej nasze ślemy memoranda

Przez wasze zacne ręce, Voltimanda

I Corneliusa — z poselstwa urzędem

Dając moc, wszakże pod tym tylko względem

Wzmiankowanego wyżej interesu

Żegnam... Niech zapał przyczynia sukcesu...

CORNELIUS i VOLTIMAND. W tem, jak we wszystkiem, spełnimy życzenia...

KRÓL. Nie raczę wątpić... Zatem.. Dowidzenia...

No więc, Laertes, cóż nowego mamy?

Zda się, iż było jakieś przedstawienie.

Co żądasz? Jestże słuszność, którą znamy,

A czasuby nam zbrakło na ziszczenie?

Prośbę twą raczej uprzedzić ofiarą

Życzylibyśmy pierwej z naszej strony,

Przyjaźnią z ojcem twym złączeni starą.

Wierz mi, że serce mniej się z głową znosi,

Głód mniej jest własną ręką usłużony,

Niż tron przez ojca twego... O cóż prosi

Laertes?...

LAERTES. Łaski ustąpienia z dworu,

Gdzie własną wolą i nie dla pozoru

Przybyłem z Francji na sakru dzień słynny:

Ten minął, a z nim i co byłem winny,

Tak, iż w następstwie myślę o powrocie.

I to jest prośba moja...

KRÓL.  Przyzwolenie

Ojca czy służy?... Co Polonius na to?...

POLONIUS. Panie! Przyjąłem zamiar ten w istocie,

Lecz raczej, rzekłbym, z przyzwalania stratą;

Bo jakby tamę kładąc wraz z pieczęcią

Tam, gdzie z natrętną żal się spierać chęcią.

Proszę więc za nim o sankcję odprawy...

KRÓL. Zamierzonego dopełniwszy czynu,

Laertes, czas twój jest twój... Król łaskawy

Wraca go...

Hamlet, krewny nasz i synu...

HAMLET. (do siebie) Nieco mniej niż syn, a więcej niż krewny...

KRÓL. Co jest?... Co znaczą chmury te nad tobą?...

HAMLET. Chmury? Nie, panie, nadto-m słońca pewny...

KRÓLOWA. Hamlecie luby, zerwij już z żałobą

I pojrzyj ku nam jako syn królestwa.

Czy podobieństwo wciąż za ojca duszą

Odlatać w przeszłość?.. Rzeczą jest nicestwa,

Że ci, co rodzą się, i konać muszą...

HAMLET. Tak, to nicestwa rzecz pani...

KRÓLOWA.  ...A przeto

Skąd nadzwyczajną wydawa się tobie?...

HAMLET. Oh, pani, mnie się tu nic nie wydawa...

Ja cierpię... Matko dobra, nie w żałobie

Dworu, w mundurze barwy przeraźliwej,

Ani w powietrzu, wyrzucanem silnie

Z płuc, ani w rzekach łez, w barwie nieżywej

Policzków — faktach, świadczących niemylnie

O zaszłym smutku — owszem, ani w całym

Obchodzie, który weszedł we zwyczaje,

Te bowiem godłem są mniej więcej trwałem,

Przez które człek się maluje... wydaje...

Gdy ja, ja wydać się nie mogę, raczéj

Przenikam z wnętrza i nic mię nie znaczy...

KRÓL. Zaprawdę — pięknie jest z Hamleta strony

I naturalnie, że syn zasmucony.

Wszelako spytać pozwolisz, azali

Ojciec twój swego nie stradał rodzica,

A ten znów ojca swego — i tak daléj

W sposób, iż każdy z łez ocierał lica...

Lecz puścić wodze tęsknocie bez granic

W nadludzką miarę lamentów — zaiste,

Jest to tentować Opatrzność, mieć za nic

Prawa niezłomne, prawa oczywiste,

Rzekłbym — mieć serce dzikie, myśl narowną,

Pojęcie płytkie i ograniczone

Elementarnych prawd i, jak są one

W sobie, potrzebą będąc nieodzowną.

Trwać, mówię, mamy-ż w sprzeczce niedołężnéj

Z rozsądkiem, który stokroć od nas mężny?

Fe! To jest, primo, winą wobec nieba,

Secundo, zmarłych niepokojem, trzecie,

Zatknięciem uszu, gdy głos ten: «Tak trzeba»

Od najpierwszego trupa po to dziecię,

Co się tam dzisiaj rodzi gdzieś, słyszymy.

Hamlet! Zaprzestań smutków, myśląc raczéj

O nas, jakoby o ojcu — prosimy —

Świat niech zna, ile Hamlet u nas znaczy,

Najbliżej tronu będąc, i że równie

Najbliższy sercu (o co idzie głównie),

Świat niech przez ciebie zna to...

...Co do wniosku,

By Akademję wittenbergską zwiedzić,

Zamierzonego nie otrzyma czynu;

Owszem — z zupełną radzimy ufnością:

Ciesz nas, Hamlecie, swoją obecnością,

Ciesz nas najdroższy — gościu, krewny, synu.

KRÓLOWA. Życzenia matki niech ci będą siłą,

Hamlet; ja niemniej z królem o to wołam...

HAMLET. Życzenia pani spełnię — ile zdołam...

KRÓL. Wybornie! To mi odpowiedź, aż miło —

Tkliwa, acz męskiej pełna rezygnacji.

Gośćże nam w Danji, proszę, jak u siebie.

Królowo! Hamlet pojął, nie bez racji,

Ile nam drogi... O, chcę, aby w niebie

Echa dział duńskich głosy śpiżowemi

Odgrzmiały toast, który wznieść idziemy.

HAMLET. Oh, gdyby, gdyby, to za trwałe ciało

Mogło się rozmglić, gdyby roztajało!

Lub gdyby prawdą nie było zbyt grzmiącą,

Że samobójca Twórcy czołem staje...

O, wielki Boże, jakże bezkwitnącą,

Startą i marną mi się być wydaje

Rzeczą świat z normą obowiązującą!

Dalej stąd, dalej! To ogród zapadły,

Gdzie co sędziwsze chwasty szerzej siadły...

Czyliż powinno było wyjść aż na to?...

Miesięcy temu dwa — nawet nietyle —

Król taki umarł, mąż taki w mogile,

I oto ten go powetował za to

Satyr — co miejsce zajął Hyperjona...

A tamten kochał był tak matkę moją,

Że czuł, gdy nadto wiatr jej dotknął łona...

O, czemuż w oczach mi te rzeczy stoją?...

Ona też — ona, zdawało się, wzajem

Że odkwitała w miłość ze zwyczajem,

Aż dobiegł miesiąc... zbyt odległa meta,

Próżności, ty się nazywasz kobieta!

Tak, w miesiąc — rychlej, niż obuwie zdarła,

W którem za zmarłym szła, nawpół umarła,

Jako Niobe w łzach — ona — też sama.

Płaz czułby dłużej smutek, niż ta dama.

W miesiąc za stryja idzie — ten zaiste

Ma podobieństwo z bratem oczywiste,

Tak, jak pomiędzy mną a Herkulesem.

W miesiąc więc — ślady łez zaledwo zbrzękły...

O, nie — jakżeby związki te nie pękły...

Lecz ty, o serce, pęknij pierw z milczenia,

Gdy właśnie... przestać muszę...

HORACJO.  Jego Wysokości

Hołd...

HAMLET. Nieskończenie szczęśliwy z widzenia...

Horacjo? Albo nie mam przytomności?...

HORACJO. On sam, i zawsze sługa uniżony...

HAMLET. Przyjaciel... Swemi zwijmy się imiony,

Horacjo!... Wszakże czemu z Akademji...

Marcellus?...

MARCELLUS. Książę miły...

HAMLET.  Najuprzejmiéj

Witam i ciebie, panie, Lecz do rzeczy

Cóż z Wittenbergu sprowadza?...

HORACJO.  Pustota...

Niestatek... młodość...

HAMLET.  Wiesz? Gdyby niecnota

Jaki o tobie mówił nie do rzeczy

Przy mnie, zamilkłby; mamże, z twojej strony

O tobie słysząc, dwakroć być zraniony?

Znam cię, nie jesteś trzpiot. Co tu obwijać?...

Mów — bo nauczę cię do dna wypijać...

HORACJO. Panie, twojego ojca pogrzeb...

HAMLET.  ...Wolne żarty...

Wesele matki prędzej... Bądź otwarty!

HORACJO. Zaiste — jakoś razem to wypada...

HAMLET. Oszczędność!... Stypa jeśli się odkłada,

Na ustrojenie weselnego stołu

Mniej zbywa — trawiąc to i to pospołu,

Na zimno — mięsa zwłaszcza, zysk gotowy...

O, wszakże milej wśród niebios świątnicy

Nieprzyjaciela dojrzeć, niż dzień owy...

Ojciec — ja — widzę ojca...

HORACJO.  Gdzie?

HAMLET.  W źrenicy

Mojego ducha... Horacjo...

HORACJO.  O ile

Pamiętam, był to monarcha wspaniały.

HAMLET. Mąż to był, wierzaj, skończony, mąż cały —

Równego jemu nie spotkasz za chwilę...

HORACJO. Panie, zda mi się, żem go widział wczora...

Być, albo nie być? Oto zapytanie.

Czyli jest zacniej, skoro duch się kłoni,

Niż kiedy w pełnym złego oceanie

Złemu zaprzecza, nieszczęściu się broni?

Umrzeć to zasnąć. — Skoro więc przez spanie

Można ukrócić cierpień sto tysięcy,

Nierozłączonych od życia i ciała —

Końca takiego, oh, chcieć najgoręcej!...

Lecz umrzeć, zasnąć — to śnić! Oto cała

Trudność — w śnie onym cóż bo dziać się musi,

Gdy wyzwolonym duch z rzeczywistości?

Ta to, zaprawdę, wątpliwość nas kusi,

Stając się źródłem długożywotności.

Inaczej któżby znosił wieku wzgardę

Lub chłosty jego, niepoczciwość ludzi,

Naciski dumy obrażonej harde,

Miłość, co nato, by odepchnąć, ludzi —

Odwłoki sądów i sądów formuły,

I to, przeciwko czemu duch się wzdryga,

Nieczułość, w miarę, ileś ty jest czuły —

———————————

Jeżeli sztylet wszystko to rozstrzyga?...

Sigue explorando

Por su autor
Cyprian Kamil Norwid · 176 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Z Dantego (Norwid)Z Horacjusza →

Expediente

Autor
Cyprian Kamil Norwid
Título
Z «Hamleta»
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-z-hamleta--cyprian-kamil-norwid-e0c176
Cita recomendada
Cyprian Kamil Norwid, «Z «Hamleta»», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-z-hamleta--cyprian-kamil-norwid-e0c176.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.