Nie znam się ku tym łupom: ktoli to szalony
W Marsowym domu przybił ten dar niezdarzony?
Widzę całe szyszaki, tarcze nieskrwawione,
Widzę drzewa i groty nic nie naruszone.
Gore mi twarz przed wstydem, a pot przez mię biie,
Raczey gmach, i łożnicę tym niechay obiie,
A móy Kościół przyszlachci łupy skrwawionemi,
Srogi Mars rychley się da ubłagać takiemi.