Sępy i kruki tylko to widziały,
Kiedy wsiąkała bohaterska krew,
Kiedy na wieki ślepły
Oczy pełne wiary.
Kruki i sępy tylko to widziały.
Słyszała tylko to więzienna pleśń,
Gdy obłęd gasił
Światło myśli jasnej,
Widziały tylko to więzienie mury,
Matowe, ślepe przesłaniały szyby
Widok tej ziemi,
Do której się rwała
Tęsknota serca, co w milczeniu kona,
Żołdackie tylko słyszały to uszy
Kiedy się, rwały w strzęp
Śmiertelnym płaczem
Męczeńskie piersi.
Wśród ciemnej nocy
Ginęło męstwo,
Tryumf i męka.
Wsiąkały w milczenie,
O tem dziś wiedzą
Więzienne kamienie.
To wie pleśń tylko cel i kazamatów,
Jak tam zmagały się dusze najczystsze,
Za rubieżami
Ukochanych światów
Ginęły w ciszy
Serca,
Co miliony kochały.
Milczenie było,
I mijały lata.
O cóżby rzekły
Szliselburskie mury,
Gdyby poeta dał im siłę słowa!
Tu w proch konania
Szła duma.
Orle dusze tu biły skrzydłami
W kamień ścian,
Krat żelazo.
O myśli przed skonem!
Te pod więziennym konające głazem,
Pożary gniewu,
Ekstazy miłości.
Ta Chrystusowa przebaczenia wola...
Tu gdy się modlił
Traugut
Przed skonaniem:
Przebacz im Panie,
Nie wiedzą, co czynią;
Dajże im Panie szczęście wyzwolenia,
Modlitwy słyszał
Tylko strop więzienia,
Nie mieć nad sobą nieba firmamentu
Bez gwiazd umierać,
Bez przyjaznej dłoni,
Bez myśli nawet,
Że kiedyś doleci,
Choć słabe echo,
Walk, męstwa cierpienia.
Wiedzieć, że duszy ostatnie westchnienia,
Pogrzebie cisza,
Lub że ucho wroga
Schłonie je chciwe.
O Szliselburskie szare więzień mury,
Któż was obdarzy mocą
Przypomnienia.
Czem wy jesteście?!
Hen — po całej ziemi
Snują się ślady,
Walk, męczeńskich bolów,
Na śniegu świeci krew.
Okaleczałe nogi,
Deptały ścieżki,
Których nikt nie pozna.
O serce moje,
Stań ty się widzące,
Niechaj przemówią
Łzy, co wsiąkły w kamień,
Niechaj przemówi krew,
Wdeptana w ziemię.
Na klęczkach pójdę
I całować ślady
Nóg będę
Na tej wielkiej, smutnej, nędznej ziemi.
Tędy przechodziło męczeństwo,
Tu kurhan dziś,
Bez znaku imienia.
A czy wiesz, ilu do grobu tu legło,
A każdy może myślał o kochaniu,
Na sercu nosił wstążkę, kwiat,
Zapowiedź szczęścia,
A w mózgu myśl zwycięską,
Świata zbawicielkę.
Czy wiesz, co kryją śmiertelne popioły?
O, serce moje stańże się wiedzące!
Niechaj przez ciebie mówi rzeka krwi,
Łez struga,
Bez pożegnań skony,
Niech mówi to wszystko,
O czem dzisiaj szepce
Pleśń więzień!
Co tylko sępy i kruki widziały.
Bo można kochać brzóz
Lepkie listeczki,
I ich gałązek rysunek w błękicie
Tak, jak się kocha ojca, matkę, dziecię,
Tak, jak się marzy o włosach kochanki,
Długich i miękkich,
Miłością pachnących,
Tak marzyć można
O w niebo się pnących
Powoju kwiatach,
Listek białej róży
Tyle szczęścia mieści,
Tyle tęsknoty i tyle boleści,
Ile ich żyje
W sercu, które ginie.
Jak o tej cudnej nieznanej dziewczynie,
Która gdzieś mieszka
Po za siódmą rzeką,
Poza dziewiątą górą,
I czeka na cię,
Choć cię nie widziała,
Można z miłością,
Co z szałem graniczy,
O traw zieleni myśleć,
O kwiecie koniczy,
O bożej krówce,
Która po nim pełza.
W każdym słonecznym pyłku,
Świat się iskrzy cały,
Każda chwila jest wieczna:
Na wieki przemija,
Męka nawet jest droga,
Kiedy we wspomnieniu,
Jak krwawy zachód gore,
Groźna, tajemnicza,
Lub smutna,
Jak przed wschodem
Nieba bladość śniada.
Człowieku, jakże wielka jest rozkosz istnienia!
Jakiem szczęściem jest widzieć niebiosów błękity,
Drzew szumy słyszeć!
Jakże tęsknić można
Za kamieniem,
Co leżał pod ojcowskim progiem.
Wszystko jest święte,
Czyjeś oczy je żegnały,
Wszystko jest piękne;
Niema takiej rzeczy,
Z którąby nie był na wieki zrośnięty,
Duch człowieczy,
Męką swoją święty.
Nie depc kwiatu gdy idziesz
Po górskiej ścieżynia,
Kiedy serce ci śpiewa
Pieśń orlą, skalistą,
Pieśń zwycięstwa i wzgardy.
Za jego zapachem
Tęskni może w przedśmiertnej
Głuchej, niemej męce
Serce czyjeś.
Kwiat opuszczasz:
A wiesz ty o tej porze,
Czyje
Wyciągają się za nim
Utęsknione ręce?
Łzami byś je oblewał.
Jest świętość kochania
W rzeczy każdej,
Wskrześ na wieki tęsknotę rozstania,
Jaka jest w róż zapachu,
I wiatru powiewie!
Za tem wszystkiem tęskniły,
O to się modliły
Serca,
Których słuchała tylko pleśń więzienia,
Tylko cisza na wieki,
Grobowa, kamienna...
Sępy i kruki tylko to widziały.