Zagrały trąby, zaryczały działa,
Śmierć rozpoczęła swoje krwawe żniwa.
Człek w człeka godzi, krwią ocieka niwa,
A tam wieś w dali płonie, niebo pała.
Zmrok. Ciemno. Cicho. Krwi kałuża cała.
Sztywnieją trupy. Mgła je kryje siwa.
W pomrokach widny słaby blask łuczywa:
To Chciwość węszy… Zdobycz dziś niemała.
Nad polem bitwy leci anioł ciszy
I nadsłuchuje, patrząc w martwe twarze;
Opuszcza skrzydła, skoro jęk zasłyszy…
Tu powiekami wzrok osłania trupi,
A tam pociesza… We krwi śpią husarze,
I anioł, płacząc, jęknął: Głupi! Głupi!