CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaQ4403576

Q4403576 · Modernismo

Wojak Janosz — VII

polaco

Od téj nocy Janczi uszedł świata kawał,

Już mu obraz zbójców w pamięci nie stawał,

Gdy raz w świetle słońca ujrzał, że coś błyska,

Poznał, że to wojsko, kiedy podszedł zblizka.

Byli to żołnierze, wspaniałe huzary,

Słońce tak igrało z bronią staréj wiary.

Konie ich spienione rżały i tentniły,

Potrząsały grzywą, dumnie łba wznosiły.

Gdy ich Janczi ujrzał jadących przez błonie,

Serce mu zadrgało w piersi, w lewéj stronie,

Myślał: „Gdyby chcieli przyjąć mnie w żołnierze!

Pędzić takie życie wielka chęć mnie bierze.“

Kiedy przyszła bliżej kohorta bojowa,

Z ust dowódcy Janczi te usłyszał słowa:

„Baczność, chłopcze! na bok! usuń nam się z drogi,

Djabli cię uczyli koniom leźć pod nogi.“

Na to rzecze Janczi z westchnieniem głębokiém:

„Wodzu! błędnym pątnik na świecie szerokiém,

Gdybyście do wojska przyjąć mnie zechcieli,

Tobym jakoś słońcu w oczy patrzył śmieléj.“

Wódz odrzekł mu na to: „Do naszéj ruchawki

Wchodzi się dla walki, a nie dla zabawki;

Na francuza napadł turczyn, syn pogański,

Spieszym zbrojno naród wspomagać chrześćjański.“

„Byłoby to dla mnie i dumą i chwałą

Na rumaku dzielnym w bój się puszczać śmiało.

Lepiej raz się wybrać z pogany na wojnę,

Niż wciąż w duszy zwalczać troski niespokojne.

„Prawda to, że dotąd nic nie umiem prawie,

Tylko pasać owce na zielonéj trawie,

Lecz jestem madjarem, — madjar z bożéj dłoni

Wyszedł w świat do konia, do walk i do broni.“

Długo prawił Janczi, gdy się tak rozgadał,

Jego wzrok ognisty reszty dopowiadał,

Źle się nie popisał, owszem zyskał względy,

Przyjął go dowódca do swojéj komendy.

Trudno skreślić jako cieszył się bez miary

Janczi, gdy czerwone wkładał szarawary,

Gdy rzuciwszy szubę mentą się odziéwał,

Gdy błyszczącą szablę słońcu pokazywał.

Z pod bułanka kopyt tysiąc iskr wzleciało,

Gdy na jego siodło Janczi wskoczył śmiało,

A gdy siedział na nim w rzędzie z walecznemi,

Toby nie zachwiało nim trzęsienie ziemi!

Bardzo się dziwili bracia szeregowi,

Że tak strój huzarski przypadał Jankowi,

A gdziekolwiek wojska dzień kwaterą stały,

Z Janczim się dziewczęta ze łzami żegnały.

Trzeba jednak wyznać, co się dziewcząt tycze,

Że Janczi był zimny na wdzięki dziewicze,

I słusznie, bo chociaż zwiedził świat jak długi,

Nad Iluszkę swoją nie zobaczył drugiéj.

Sigue explorando

Por su autor
Q4403576 · 74 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Wojak Janosz — VIWojak Janosz — VIII →

Expediente

Autor
Q4403576
Título
Wojak Janosz — VII
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wojak-janosz-vii--q4403576-ba3994
Cita recomendada
Q4403576, «Wojak Janosz — VII», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wojak-janosz-vii--q4403576-ba3994.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.