Na zamku dzikowskim, w kolebce,
Śpi wątłe, w koronkach, pachole.
25 Na ścianach komnaty
25 W rycerskiem kole
Rodu czuwają chrobre antenaty.
25 A z ram tych szepce:
25 »Śpij, chłopię małe,
Buław dziedzicu – i dziadów oręża!
25 Krwi twej na chwałę
25 Rośnij nam w męża!... «
25 A z ram tych szepce:
»Posiew to Boży po wielkim potopie;
Mściciel się może lęgnie w twej kolebce,
25 Śpij, małe chłopię!...«
25 A z ram tych szepce :
25 »Surm naszych gromy,
60 Błyski bułata,
Groźbą jej były, czeredzie łakomej,
25 Postrachem – świata...
I Moskwa drżała — i Wołoszyn skryty —
25 I Tatar, godzien pogardy —
25 I krzyżak korzył się hardy
U progów dumnej Rzeczypospolitej...
25 Boga Ją strzegli Anieli
25 I my — od korda i sochy.
Minęły wieki... i my przeminęli...
25 Dziś... my już niemi...
Nawet prochów naszych prochy
Już nie w naszej leżą ziemi !...
25 I z ram tych szepce:
25 »Śpij chłopię małe!..
Nie w naszym rodzie zdrajcę i pochlebcę...
My — bojownicy, z rodzica na syna;
A jako podłej łozy nie zrodzi dębina,
Tak i ty rośnij na Ojczyzny chwałę...
25 Śpij, chłopię małe !...«
Poszli nasi braciom w pomoc, Matki bronić praw.
Sercem młodem, poszli brodem, przez Wisełkę wpław.
25 » Wróccie chłopcy" — szumią fale —
25 » Krwawe zeszło rano...
25 Dziś — w zasadzce tam Moskale,
25 Wczora — was sprzedano"..
Wiedzie Jordan przez Wisełkę, dzielną wiedzie młódź ;
Z tamtej strony, kraczą wrony. Fale szemrzą: "Wróć!"
25 Słonko jasne — ciche brzegi,
25 Linja w dali płowa ;
25 Strzech słomianych to szeregi,
25 Chaty Komorowa.
Z wody się otrząśnij, Wiara! Krótki pacierz zmów.
Dunajewski pod Szczucinem drugi wiedzie buf.
25 »Spieszmy !« — Idą; dziarska mina...
25 I kto z zuchów zgadnie,
25 Że już głuchy bród Szczecina,
25 A wódz — w Wiśle, na dnie!...
Doszli chłopcy, do wsi doszli. Alić, z poza chat
Sykną kulki, ni to gady — a tych kulek grad.
25 Zachwiał się ochotnik młody
25 Na ten całus wraży;
25 Ledwie, że wybrnęli z wody,
25 Ogień już ich praży!
Hura, chłopcy !... Raz umierać!... Marsz — podwójny krok!
Wnet nadciągnie Dunajewski; wszyje im się w bok.
25 Patrzcie! Patrzcie! Kurzu chmara,
25 Groty polskie błysły ;
25 W imię Boże naprzód Wiara!
25 Nasi to, od Wisły.
Do ataku! — Przodem sadzi kary koń, jak kruk,
A na karym adjutancik, hetmanowy wnuk.
25 Wzrok się śmieje — płoną lica —
25 Konik pod nim hasa —
25 Skrami pryska mu szablica —
25 Rewolwer u pasa.
Pomoc bliska... A więc suną, z pieśnią : »Carze — stoji«
Za płotami, zasiekami, wściekły zawrzał bój...
25 Lecz napróżno wróg się miota,
25 Chłopcy prą, jak czarty;
25 Ze wsi cofa się piechota:
25 Pochód w głąb — otwarty.
A od tyłów — a od Wisły — chmurą pnie się kurz.
Górą nasi!... To hułani!... Dunajewski tuż!
25 Hej, nie nasi to nad rzeką
25 Krakusy, ni strzelce...
25 Z wodą płyną już daleko
25 I wódz — i topielce...
A od tyłów — a od Wisły — kopyt tętni grzmot.
Hej nie naszych to proporce, nie hułański grot!
25 W puch już starty niepowrotnie
25 Gość ów upragniony...
25 Cwałem czarne pędzą sotnie :
25 Carskie to dragony.
Raźnie Jordan część piechoty zwrotem sprawił w szyk.
Kłami stanął ku czerniawie osadzony dzik.
25 Chłopa nie zna śmierć — ni pana,
25 I o ród nie pyta...
25 Murem stoi wnuk hetmana,
25 Dzielny Leliwita.
Karmazyna krew zawrzała; wre i chłopska krew.
Dwa natarcia odparł młodzian; bije się jak lew...
25 Żeby choć, ot, jedno działo!...
25 Męstwo ich nie zbawi:
25 Krwawo słonko zaświtało...
25 Zajdzie — jeszcze krwawiej...
Od Wisełki tną dragony — a w swój własny ślad
Wraca Moskwa od północy, wymieciona z chat.
25 Znów wydarli szopy, płoty.
25 Znów nad wrogiem dachy;
25 Ogniem — skryte zieją roty,
25 W czystem polu — Lachy.
Wystrzelano wszystkie konie; gęsty pada trup.
Mąż przy mężu, co przedniejszy, wali się ze stóp.
25 Spojrzy Jordan do okoła;
25 Zuchów brak już wielu!
25 Jegrów pełna, wprost, stodoła ;
25 Palą — jak do celu.
Czarna dola... Nigdzie wyjścia... Stary zmarszczył skroń...
Jeszcze chwila — wszyscy zginą!... Ty ich, Boże, chroń...
25 Spojrzy — pierzchną wnet... Niestety,
25 Rozpacz rośnie dzika...
25 »Na bagnety! — na bagnety!
25 Marsz — na ochotnika!«
Słyszy młody to adjutant, co w zadumie stał
I z pogardą na śmiertelny oczekiwał strzał;
25 I szabelkę precz odpasze,
25 W garść porywa sztuciec,
25 »Janerale, szopy nasze !
25 Paść — byle nie uciec!"
»Za mną chwaty!« — I na przełaj, przez zbożowy łan,
Przodem sadzi hetman przyszły i Dzikowa pan —
25 I straceńców za nim skoczy,
25 Hej, z trzydziestu ino...
25 Przetarł Jordan łzawe oczy :
25 Jak poszli, tak zginą...
I dopadli już pasieki — walą się przez płot.
Gruchnie salwa, oko w oko, od inflanckich rot.
25 Pewna śmierć... Ni kroku dalej !...
25 Kto nie trup — uchodzi...
25 Jest ich siedmiu. Ci — zostali.
25 Szkoda ich!... Tak młodzi!...
I jak pomsty krwawe zmory szyją się przez sad;
Impet garstki tej bagnetów jako piorun spadł..
25 Moskwa w szopie — ni to więźnie;
25 Strzelać — coraz trudniej...
25 Wpadli.. Stal w szynielach grzęźnie;
25 Po łbach — kolba dudni...
Wzięta szopa. Wygasł krater, co zniszczenie siał.
Jest ich siedmiu — a na toku wrażych trupów zwał.
25 Wiódł ich młodzian wątły, blady,
25 Krew mu mundur brucze...
25 Zaszeptały w grobach dziady :
25 Wnuczę — nasze wnuczę!...
Jak archanioł mknął promienny, nie spojrzawszy wstecz;
Krwawy w ręku błyszczał bagnet, jak płonący miecz...
25 Nagle — gwiźnie z poza węgła
25 Kula, celnie słana...
25 I dosięgła go. . dosięgła...
25 Runął wnuk hetmana.
Hej, na wiejskim smętarzysku mży wieczorny zmrok.
Wzdłuż tarniny łańcuch niemy nagich, skłutych zwłok.
25 Leży młodzian w krwi kałuży,
25 Pięść do piersi tuli;
25 Miasto oka — otwór duży,
25 Czarny — hej, od kuli...
Czarną jamą, a głęboką, w niebios patrzy strop;
Nagi leży — wnuk hetmanów. Obok — nagi chłop
25 Społem ziemią was przygarną,
25 Chłopie — i ty, panie!...
25 Nad mogiłą zaś, nad czarną
25 Nawet krzyż nie stanie...
Lecz choć grobu nie przytłoczy kararyjski głaz,
Szumieć będzie polska Wisła, polski gwarzyć las:
25 Biegł z bagnetem u wyłomu
25 Ochoczemi stopy...
25 Życie oddał — splendor domu —
25 I legł — między chłopy...