Wnet drżę i pot gorący ciecze mi po ciele,
Gdy na młodości spojrzę urok i wesele,
Tak piękne, tak rozkoszne! — Oby dłużej trwało!
Lecz nie — młodości kwiecie trwa przez chwilkę małą,
Jak piękna mara senna; tuż zaraz się skrada
Starość zgięta we dwoje, ciężka, drżąca, blada,
Miru i czci pozbawia, krasę z lica ściera,
Bystrość oka osłabia i rozum odbiera.