CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

Wierzba na pustkowiu (Asnyk, wyd. 1898)

polaco

Stoi wierzba płacząca

Nad ciemnem jeziorem;

Drży w promieniach miesiąca,

Kiedy wietrzyk ją trąca

Wieczorem.

W koło piaski wilgotne,

Rdzawe mchy i zioła,

Wody mętne i błotne,

I pustkowie samotne

Dokoła.

Gdy na niebie zapada

Noc martwa, noc cicha,

Wierzba stoi tak blada

Jak strwożona Dryada

I wzdycha.

Patrzy smutna na sine

Niebiosa z ołowiu,

Na wód czarną kotlinę

I piaszczystą równinę

W pustkowiu.

Chociaż cisza panuje

Grobowa i głucha,

Coś ją zgrozą przejmuje,

Bo się w niebo wpatruje

I słucha...

Gdy zegary gwiaździste

Już północ naznaczą,

Lecą duchy nieczyste

Przez obszary piaszczyste

I płaczą.

Przybywają z noclegu

Wybladłe, skrwawione,

I siadają w szeregu

Pod tą wierzbą na brzegu,

Zmęczone.

Wspomnieniami ścigają

Stracony sen życia,

Nad przeszłością wzdychają

I zbutwiałe wstrząsają

Okrycia;

Wspominają swą siłę

I piękność młodzieńczą,

Upojenia tak miłe —

I klną swoją mogiłę

I jęczą.

Klną poczęcia godzinę

I matki swej łono,

Swoich ojców, rodzinę

I słoneczną krainę

Straconą.

I złorzeczą ludzkości

I żywym na ziemi,

Ich nadziejom, miłości...

I wzywają nicości

Nad niemi.

Księżyc twarz swą ukrywa

Za obłok, za ciemny...

Nagle wicher się zrywa,

A z nim władca przybywa

Podziemny.

I gromadzi swe straże

I hufce śmiertelne,

I po ziemi obszarze

Spełniać dzieło im każe

Piekielne.

Każe w strony rodzinne

Powracać i czuwać,

Wkraść się w strzechy gościnne,

Nocą serca niewinne

Zatruwać;

Tłumić lepsze natchnienia,

Siać nędzę i ciemność

I bezmyślność zwątpienia,

Co czyn każdy zamienia

W nikczemność —

By w narodzie, co słynął

Rycerski, szlachetny,

Śmierci jad się rozwinął;

Aby upadł i zginął

Bezdzietny!

Wysłuchały z rozkoszą

Straszliwe rozkazy,

I w powietrze się wznoszą

I po ziemi roznoszą

Zarazy.

Potrząsając skrwawione

Całuny posępne,

Lecą, każdy w swą stronę,

Wzniecać żądze szalone,

Występne.

Lecą z wiatru poświstem,

Stopione w mgłę czarną,

Kazić tchnieniem nieczystem

I siać w polu ojczystem

Złe ziarno.

I znów pustka milcząca —

Noc martwa i cicha...

Stoi wierzba płacząca,

Drży w promieniach miesiąca

I wzdycha.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Wieczyste pięknoWobec sfinksa →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
Wierzba na pustkowiu (Asnyk, wyd. 1898)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wierzba-na-pustkowiu-asnyk-wyd-1898--adam-asnyk-c774b7
Cita recomendada
Adam Asnyk, «Wierzba na pustkowiu (Asnyk, wyd. 1898)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wierzba-na-pustkowiu-asnyk-wyd-1898--adam-asnyk-c774b7.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.