CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Naruszewicz

Adam Naruszewicz · Ilustración

Wiek zepsuty

polaco

O tempora! o mores!

Śmiéj się zewnątrz, a nie czuj i kropli wesela.

Bój się od żony własnéj i od przyjaciela.

Czyń dobrze, a wdzięczności nie odbieraj za to.

Służ długo, a żegnaj się na wieki z zapłatą.

Nikomu, co masz w sercu, nie otwieraj cale.

Pożyczaj, a potym się prawuj w trybunale.

Kochaj bez wzajemności, pracuj bez nagrody.

Czekaj sądu do śmierci, nim swéj dojdziesz szkody.

Prawdziwie, niémasz teraz szczerości na świecie:

Każdy ma cukier w uściech, a jad w sercu gniecie.

Wszystko poszło na nice, wszystko wyszło z miary:

Rzadkie małżeństwo ślubnéj dochowuje wiary.

Podłość umysł osiadła, zysk nikczemny żądze.

Fraszka Bóg, król, ojczyzna, byleś miał pieniądze.

Interes chytre w cnotę przystroił wykręty.

Mów prawdę, to cię miedzy postrzygą natręty.

Szczery się głupcem zowie, niewinny prostakiem.

Hańba żyć miedzy złemi, a nie zostać takiem.

Każdy sobie sumnienie czyni z własnéj chęci

I słuszności pozorem jawne zbrodnie święci.

Głuchy na wszystko, kiedy o prywatę chodzi;

Biało z czarnym, lód z ogniem łatwo dla niéj zgodzi.

Rozum gwałtem przymusza, by mu chwalił, co chce;

I wilk znalazł przyczynę, gdy chciał pozrzéć owcę.

Dawniéj szły karne chęci zawsze za rozumem,

Teraz sam za ich chodzi rozhukany tłumem;

Ni dla siebie innego chce znać przewodnika,

Tylko to, co mu lubo i co go dotyka.

Istny łotr, że mu żaden nie śmie utrzéć buty,

Mniema, że są dla słabych pisane statuty;

Że nędza czyni winnym, a kto ma potęgę,

To anioł, choć łże, zbija, choć łamie przysięgę.

Wszystko mu wolno broić, byle wlazł na górę.

U możnych mieni zbrodnia imię i naturę.

Jam rabuś, mówił tam ktoś do pogromcy świata,

Że pod memi żaglami pływa jedna bata,

A tyś bohatyr niezrównany, czasem,

Żeś pływającym morze zabudował lasem.

Jakby ten tylko winnym miał zostawać zgoła,

Kto się sprawiedliwości oprzéć nie wydoła.

A przed kim same sądy drżéć i klękać muszą,

Nic to, chociaż niejeden przypłacił mu duszą.

To gospodarz, co gwałtem kmiece łzy połyka;

Wierutny szalbierz nosi imię polityka.

Potwarca się gorliwym nazywa bezwstydnie;

Gnuśny leniuch spokojnym, że w ospalstwie brzydnie.

Wszystkie zgoła występki czystą u nich cnotą,

Że ich nieco przykrasił los zwierzchnią pozłotą.

Mieszaj, zdradzaj, kłam śmiało, będziesz panem pewnie;

Bojaźliwa niewinność płacze w kącie rzewnie.

Na wysokich zbyt drzewach złote jabłka siedzą;

Krucy je tylko sprośni, lub sroki objedzą,

Tucząc brzuchy pięknemi darami ładowne,

A pod niemi mrą głodem mróweczki pracowne.

Pierwéj honor za cnotą chodził poufale.

Przekuli w stal wiek złoty piekielni kowale.

Kto czego chce dokazać, a widzi, że trudno,

Niech tylko wdzieje na się postawę obłudną,

Niech się na piękne słówka, na umizgi sili;

Upewniam, że się w swoich żądzach nie omyli.

A gdy żądany skutek odbierze nadzieja,

Będzie nieprzyjacielem swego dobrodzieja.

I co się pierwéj lizał, chcąc go zyskać sobie,

Odbieży brzydki zmiennik w niepomyślnéj dobie.

Uprzejma miłość gdzieś tam tuła się za światem.

Za szczęściem, jak jaskółki biegamy za latem.

Każdy myśli, żeby się tylko ubogacił.

Masz przyjaciela, boś mu sowicie zapłacił;

Masz żonę, aleś dobrze u ojca ją kupił;

Kocha cię twój braciszek, bo cię setnie złupił.

Chwalisz sługę z obrotu; wierzę temu snadnie:

Musi ten rzesko służyć, kto cię rzesko kradnie.

I płeć biała nad tobą prawie serce roni,

Ale za to szkatuła prawie resztą goni.

Jeśli są jakie, wszystkie będą sprzyjać światy;

Karm tylko, pój, odziewaj i dawaj dukaty.

A gdy się wątek urwie, każdy, co ci sprzyjał,

Będzie twój dom, choć sucho, zdaleka omijał.

Niémasz, powtórnie mówię, szczerości na ziemi:

Znakami się łudzimy tylko powierzchnemi.

Przyjaźń na oświadczeniach zasadza się licha:

Święty, co ręce składa, a ustawnie wzdycha;

Pokorny, co się kłania; uczony, co śmiele

Gada aż nadto, miedzy nieukami wiele.

A w tym wszystkim byś nie miał sumnienia gryzoty,

Dosyć jest nie miéć tylko na czele sromoty.

1771, Zab. IV, 129 — 35.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Naruszewicz · 143 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Warszawa do J. K. Mci w czasie oddalenia się jego do WolborzaWyprawa armaty moskiewskiéj na arcypelag →

Expediente

Autor
Adam Naruszewicz
Título
Wiek zepsuty
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wiek-zepsuty--adam-naruszewicz-06c48f
Cita recomendada
Adam Naruszewicz, «Wiek zepsuty», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wiek-zepsuty--adam-naruszewicz-06c48f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.