CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaDionizy Henkiel

Dionizy Henkiel · Vanguardias / s. XX

Widzenia (Fragment)

polaco

............

Nie wiem, kto wyrwał mnie z odrętwienia,

Kto mą istotę na nowo zmienia...

Z letargicznego snu się ocknąłem

Na ostrym szczycie skalistej góry.

Gwiazdy szeleszczą nad mojem czołem,

Chwieją skrzydłami przelotne chmury.

Tu wśród przepaści i w tę noc ciemną,

Potępion będę. Czas mój się zbliża,

Wyrok już zapadł i grzmi nademną:

„Na krzyż z nim! na krzyż! przybić do krzyża!“

Tłum mnie oprawców obległ ponury,

Grobowym głosem śpiewają chóry:

Duchu niesforny! Kara cię czeka

Za przekroczenie władzy człowieka.

Za to, że pycha rozumu zdrożna

Sięgała wyżej, niż sięgać można;

Żeś śmiał się wdzierać po za błękity, —

Będziesz do krzyża myśli przybity,

A krzyż ten dotknie niebios wyżyny.

Kara cię czeka za twoje winy,

Za to, że z wiedzą swą nieudolną

Schodziłeś głębiej, niż schodzić wolno,

Żeś niedostępne badał odmęty,

Będziesz na krzyżu myśli rozpięty,

A krzyż ten zmierzy otchłanie do dna.

Kara cię czeka winy twej godna

Za to, żeś więcej w przestrzeni, w czasie

Starał się objąć, niż objąć da się;

Żeś śmiał wieczności zdzierać zasłony,

Będziesz na krzyżu myśli dręczony,

A krzyż, na którym zniesiesz męczarnie,

Cały stworzenia ogrom ogarnie!

Ucichły śpiewy. Ostatnie dźwięki

Jeszcze drżą smutno, jak wróżba męki;

Porwał je wicher i dalej niesie.

Zwierz się przebudził w głębokim lesie,

Zawył i krwawo ślepiami błyska;

Ozwał się puhacz gdzieś z rumowiska,

W chacie górala, przy boku matki,

W płacz uderzyły zlęknione dziatki;

Tuli niewiasta swe niemowlęta,

Choć również trwożna, bo nie pamięta,

Od kiedy żyje, by w nocne chwile

Dzikich rozgwarów bywało tyle.

Wrą, lecą, płyną posępne tony;

Żaden z nich dla mnie nie jest stracony,

A czy po kniejach wiatr targa liście,

Czy to zaszumi step uroczyście,

Czy wilki wyją, huczą puhacze,

Czy w chacie dziatwa góralska płacze,

W najdalszem echu, w najtwardszej nucie

Pełne żałości jęczy współczucie.

Co to się stanie? Co się wnet stanie?

Co ze mną będzie, Wszechmocny Panie!

Że las, step, wicher, że nocne ptaki,

Lament w powietrzu zawodzą taki?

Miałażby, oto, w życiu natury

Przewyższyć wszystko moja niedola,

Co kiedykolwiek widziały góry,

Co kiedykolwiek widziały pola?

Brzemię martwoty nagle zrzuciwszy,

Stałem się lżejszy od listka, puchu,

I od porannej mgły przenikliwszy;

Najmniejsza moja cząsteczka w ruchu;

Każda krwi kropla, każdy mój atom,

Promieniem myśli mknie ku wszechświatom,

Aż wreszcie ciało gdzieś się rozwiało,

Bez form istota w próżni się miota,

Z ludzkości łona precz wyrzucona,

Z obecnej chwili ogniska

Pchnięta na wieczne wygnanie

W bezdenne czasu otchłanie,

Błędnym płomykiem w nich błyska.

Jak puch, jak liść wśród zamieci,

Bez woli, — i, ach, niestety!

Bez treści, steru i mety

Leci i leci...

W prąd myśli przepromieniony,

Niepowstrzymany w zapędzie,

Minąłem stada łabędzie

Gór, których śnieżne korony

Z planet tysiąca, tysiąca

Srebrzą gwiazdami noc ciemną;

Już ta mirjada iskrząca

Daleko... w dole, podemną.

Mleczną przebyłem już drogę,

Dotknąłem, zda się, już nieba,

Już tu by spocząć mi trzeba,

A nigdzie spocząć nie mogę.

Hej, chmuro, wstrzymaj! Lecz chmura

Szanuje zrządzenia boże;

Hej gwiazdo wstrzymaj mnie która!

Lecz gwiazda wstrzymać nie może

Tyle tu światów jest, tyle!

Hej, świecie, dłonią olbrzyma,

Na jedną wstrzymaj mnie chwilę!

Lecz mnie świat żaden nie wstrzyma.

Ma obłok, mają planety

Wskazany zakres i drogę,

Tylko kierunku i mety

Ja jeden znaleźć nie mogę.

Światy wy, światy! Toż pono,

Przestrzeni macie niemało,

By wędrownicę znużoną,

By Myśl przytulić zbolałą?

A światy rzekną:

„Opieka

„I nasz przytułek jej na nic;

„Z każdego świata ucieka,

„Myśl wytrącona z swych granic.

„Nieprawej swobody chciwa,

„Ściąga też karę niezwłocznie...

„Kto się za świat swój wyrywa,

„Ten w żadnym świecie nie spocznie“.

Dalej, a dalej! Jakżeż, — źdźbło marne,

Mdłe tchnienie, promyk znikomy:

Lichem jestestwem swojem ogarnę

Bezbrzeżne dziejów ogromy?

Jak struna harfy myśl wytężona

W przestwór daleki, daleki,

W przeszłość i w przyszłość szerzy ramiona,

Przez wieki... wieki... a wieki.

W chaosie czasów z dwóch stron niknące,

Stulecia stanęły w rzędzie:

Dziesiątki, setki, tysiąc... tysiące...

I kiedyż koniec im będzie?

Wieki — po wiekach, era — po erze:

Wciąż nowe czasów obszary;

A ja się ku nim szerzę i szerzę,

Bez tchu, bez przerwy, bez miary;

A ja, posłany ku nim za gońca,

Z lichego wysnuty wątku,

Już siły tracę, a jeszcze końca,

A jeszcze niema początku!

Wieki, wy, wieki, przyjmcie mnie który:

Niech żyję w jednym okresie,

Bo tych wytężeń strasznej tortury

Myśl moja dłużej nie zniesie.

A wieki rzekną:

„Nasza opieka,

„I nasz przytułek jej na nic;

„Z wszelkich wymiarów czasu ucieka

„Myśl, wytrącona z swych granic.

„Z teraźniejszości ciasnego koła

„W przeszłość, to w przyszłość wciąż rwie się;

„Kto poszedł za nią, ten żyć nie zdoła

„W żadnym już czasu okresie“.

Tak świat po świecie myśl mą odtrąca,

Tak wiek po wieku w przepaść ją ciska;

Błędna, lecz światłem szlak swój znacząca,

Wszędzie obecna, a bez siedliska,

Jak puch, jak liść wśród zamieci

Bez woli, — i, ach, niestety!

Bez treści, steru, i mety

Leci i leci...

............

..............

...Wędrówka moja skończona...

Spełnia się najsroższa z kar:

Aż do nicości łona

Niósł mnie pęd zdarzeń, wiódł mnie gwar,

Zmiennych idei, zmiennych wiar;

Rozsnułem się na plemiona,

Na kraje, na pokolenia;

Oplotłem sfery istnienia

Jako pajęcza nić;

Wszystkich złowrogich prawd społem

Piekielne ognie wchłonąłem...

— I muszę żyć!

............

Sigue explorando

Por su autor
Dionizy Henkiel
Dónde vive
La Biblioteca

Expediente

Autor
Dionizy Henkiel
Título
Widzenia (Fragment)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-widzenia-fragment--dionizy-henkiel-21602b
Cita recomendada
Dionizy Henkiel, «Widzenia (Fragment)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-widzenia-fragment--dionizy-henkiel-21602b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.