CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Wiatr halny (wyd. 1912)

polaco

V.

WIATR HALNY.

I.

Huczy nademną halny wiatr... Daleki

Wprzód mnie dochodzi szum i świst, a potem

Z jakimś pogwarem, trzaskiem i łomotem

Ciężar się kładzie na wysmukłe smreki.

Od razu kłody o grubości snopów

Gną się w mych oczach, jak źdźbła lichej słomy:

Tak igra nimi głuchy, niewidomy

Gość, co od skalnych wlecze się przekopów.

Idę, wciąż idę, po jęczącym borze...

I choć spotykam pnie, wyrwane z ziemi,

Ten szał, w błękitnym zbudzony przestworze,

By giąć i walić, strachu mi nie wlewa

Do głębi wnętrza: Radbym siły swemi

Zmierzyć się z wichrem, jak te wielkie drzewa.

II.

Miałem-ci w sobie ongi moc czuwania,

A dzisiaj senność ogarnia mi ducha:

Gdzie życie wrzało, tam dziś pustka głucha,

Gdzie słońce było, chmura blask przysłania.

Jakowaś boleść, jakaś zawierucha,

Co słabym bytom pewną śmierć wydzwania,

Niech, jak halnego wiatru straszne grania,

Wstrząśnie istotą moją: Jest-li krucha,

To po niej żalu nie będzie... A jeśli

Nieprzełamana wyjdzie z tych zapasów,

To razem z wichrem taki szlak zakreśli,

Że zetnie na nim smreki swym oddechem,

Sił pozbawione dla idących czasów,

A to, co mocne, odpowie jej echem.

III.

O wichrze halny! Cóż, że przelękniona

Chowa się koza przed twojej potęgi

Wiewem niszczącym? Sam orzeł, co kręgi

Toczy podniebne, tuli się do łona

Szczelin turniowych, bo królewskich skrzydeł

Jędrna rozpiętość nie wytrzyma próby...

Strącaj kozice, ty posłańcze zguby,

I orły chwytaj w oka swoich sideł

I miażdż o skały, i, jak łan, pokosem

Bór położywszy, hucz szaleńczym głosem —

Razem z mą duszą hucz i świszcz radośnie:

Cóż, że z ginących strumień krwi popłynął?

Wszak niema szczęścia tam, gdzie życie rośnie!

Niech świat przepada, na to on, by zginął!...

IV.

Huczy nademną halny wiatr... Na drogi

Jego przemocy, po których Zagłada

I Ból pospiesza, duch się mój wykrada,

Świeżo uskrzydlon, żądny łez i trwogi.

A od hal bujnych płynie jęk złowrogi —

Rozpacz łkająca, że wichr pobił stada

I porozrzucał koleby... I blada,

Z włosem rozwianym i z drżącemi nogi,

Postać juhasa przed oczy mi stanie...

I, niby orzeł z podciętymi pióry,

Krwią skraplający swe rodzinne granie,

Duch mój do smreków tuli się bezwładnie...

I naprzód czuje strach i żal ponury,

A potem znowu — senność go opadnie...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Wiatr gnie sieroce smrekiWiatr w pożółkłych huczy drzewach →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Wiatr halny (wyd. 1912)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-wiatr-halny-wyd-1912--jan-kasprowicz-34c8a4
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Wiatr halny (wyd. 1912)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-wiatr-halny-wyd-1912--jan-kasprowicz-34c8a4.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.