Na posłaniu rozciągnięty
A przez Bacha nieco cięty,
Raz zapadłem w sen głęboki.
Same śnią mi się uroki:
Śmiechy, żarty i swawole,
Bujam w pięknych dziewcząt kole.
Jak Bach, ładni chłopcy, mali,
Figlarnie się uwijali,
Drażniąc serce me raz w raz,
Bym się do tych dziewcząt rwał.
I już mnie ogarnia szał,
Kiedy naraz sen mój zgasł.
I zostałem sam, samotny,
Aż mnie ujął sen powrotny.