CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaFelicjan Faleński

Felicjan Faleński · Modernismo

W lesie (Faleński, 1871)

polaco

Nad potokiem siedzę sobie.

W strony obie

Drzew szumiąca ze mną rzesza.

W wód kryształy rozsrebrzone

Wzrokiem tonę,

I świat w oczach mi się mięsza.

Płyną chmury z ćmy dalekiéj

W górę rzeki —

Pstrąg w powietrzu buja chybki —

Niebo, przez żwir chropowaty

Zdarte w szmaty —

Plączą się w obłokach rybki.

Przewrócone drzewa toną

W dół koroną,

Pokrajane w drobne pręty —

Słońce się w zielonéj rzęsie

Z chłodu trzęsie —

Wiatr się zmarszczył w siatkę wzięty.

Swierszczyk w trawie swą grzechotką

Skrzypnął słodko,

Co gdy zrobił dziwny grajek,

Co tchu muszka szmaragdowa

Drżąc się chowa

W lesie z niezapominajek.

Ochłonąwszy jakoś zwolna,

Znów swawolna

Brzmiąc, skrzydełka swe rozmota —

I, o cudo! wśród promieni

Gdy się mieni,

To jest modra, to znów złota!

Jakże wdzięczna, jak szczęśliwa

W słońcu pływa!

Może zbyt zarozumiała?

Co? co? tu — tu — po nad trawą

Grała żwawo,

I w tém gdzieś się zapodziała...

Jeszcze brzęk jej w uszach dzwoni,

A już po niéj?

Była tylko co — a oto

Już jéj nie ma? Mówcie ptaki:

Kto z was taki,

Kto mi sprzątnął muszkę złotą?

O! zdradliwa tam jaskółka,

Ponad ziółka,

Chyłkiem z wody mknie jak strzała.

Ona to — czy uwierzycie?

Cudze życie —

Czarnym dziobem w lot schwytała!

No, a sama lubi przecie

Żyć na świecie.

Niegodziwa! Niezawodnie,

Gdy się o tém choć w połowie

Pan Bóg dowie,

Jastrząb spłaci jéj tę zbrodnię.

No no, żal mię brać poczyna —

Ta ptaszyna

Gniazdko swe u strzechy wgłębia...

Więc téż, gdy on mknie nad lasem,

Niech tymczasem

Orzeł spadnie wziąść jastrzębia.

Po co się na słabszych miota

Ten niecnota?

Lecz i orzeł cóś podobnie...

Więc niech orła strzelec gracki,

Gdzieś z zasadzki,

Znów z kolei kulką skrobnie.

Nie, nie — ptak to coraz rzadszy:

W słońce patrzy,

Wśród chmur kąpie twarde życie.

I otwarcie, nie zaś zdradnie

W wichrach władnie —

Czyż takiego podejść skrycie?

On podesłać się nie trwoży

Pod tron Boży

Gniazdo swe u niebios węgła;

Godzien więc, by go jedynie,

W gwiazd krainie,

Gromem Pańska dłoń dosięgła.

Co? Co słyszę? Grom złowieszczy

Już — już trzeszczy?

Patrzę — w koło ćma ziębiąca!

Wicher, w skrzydła bijąc krucze,

W drzewa tłucze,

Liśćmi rzuca, potok zmąca!

Błyskawica się jak żmija

Z chmur wywija —

Sunie grzmiąc ciemności bryła,

Zda się świat swem przejściem zgniecie... —

No, a przecię

Tylko co pogoda była?!...

Sigue explorando

Por su autor
Felicjan Faleński · 247 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← W JaszczurówceW niepogodę →

Expediente

Autor
Felicjan Faleński
Título
W lesie (Faleński, 1871)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-w-lesie-falenski-1871--felicjan-falenski-907bad
Cita recomendada
Felicjan Faleński, «W lesie (Faleński, 1871)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-w-lesie-falenski-1871--felicjan-falenski-907bad.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.