Sen ladaco! Swita, dnieje,
Gasną gwiazdy, kur już pieje:
A tam koń mój oczy mruży,
Ani myśli o podróży.
Szabli w izbie nie przepaszę,
Ojca, matki nie przestraszę,
W rękę wezmę i ostrogi,
Byle wykraść się do drogi...
Rzuć już, porzuć koniu siano!
Świta, dnieje, już nie rano...
Rzuć już, porzuć koniu studnię,
Musim stanąć na południe.
Na południe tam staniemy,
W wieczór walkę odbędziemy;
Że nie minie jeszcze doba,
Wrócisz sam, lub wrócim oba.