Wzgardziłaś mną dziedziczko moja ucieszona!
Zdałaś się ojca twego barziej uszczuplona
Ojczyzna, niżli byś ty przestać na niej miała.
To prawda, żeby była nigdy nie zrównała
Z ranym rozumem twoim, z pięknemi przymioty,
Z których się już znaczyły twoje przyszłe cnoty.
O słowa, o zabawo, o wdzięczne ukłony!
Jakożem ja dziś po was wielce zasmucony!
A ty pociecho moja! już mi się nie wrócisz
Na wieki, ani mojej tesknice okrócisz.
Nie lza, nie lza, jedno się z tobą gotować,
A stopeczkami twemi ciebie naśladować;
Tam cię ujźrę, da pan bóg; a ty więc z drugiemi
Rzuć się ojcu do szyje ręczynkami swemi.