CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWładysław Tarnowski

Władysław Tarnowski · Romanticismo

Tren albo sen

polaco

Szedłem cmentarzem, ścieżką dawno znaną,

Wśród mogił stopą moją wydeptaną,

Między posągi, krzyże, kwiaty, drzewa…

Cicha noc maju… kędyś słowik spiewa…

Pod rosą w woniach rozmodlone kwiaty,

I dzwon północy rdzawą piersią woła,

I spłynął księżyc otulając światy,

Jak cichem skrzydłem cichego anioła…

I do jej grobu zbliżam się z daleka,

Widzę ją… siedzi… sama… zadumana…

Jak biały posąg, choć ziemi daleka,

Na grobie własnym, w marmury odziana.

Twarz jej spokojna, w blaskach uśmiechniona,

Zdaje się słuchać anielskich sfer głosów,

Cierniowy wieniec wspomnień przeszłych losów,

Trzyma, poważna, jak rzymska matrona!

Zbliżam się — siwy włos jej powiew nocy

Rozwiewa, w koło róże się schylają

I taka cisza w ustroniu sierocej,

Że zda się słychać… jak tam oddychają!

Klękam i mówię jej z cichą rzewnością:

„O chodź ty ze mną, wróć do mego domu,

Ja ciebie znowu otulę miłością

Uczuć dziecinnych; nie powiem nikomu…

Chodź, bo wieczorna ziębi ciebie rosa,

Wiatr siwe włosy odwiewa z twej skroni;

Chodź, ja ci całe przychylę niebiosa,

Z ciepłych rąk twojej nie wypuszczę dłoni.

W kaplicy naszej śnieżna lampa płonie,

Modlić się będziem jak w dawnym zakonie.

U nóg twych wiernie do snu się ułożę

I z strun wywołam te znane ci dźwięki,

Które lubiłaś. Całe tonów morze

Przebudzę w sercu… znane ci piosenki…

O, chodź! uścielę ci łoże — znasz drogę,

Siano dam tobie na pościel z łąk znanych.

Tu chłód pod sklepem tych głazów ciosanych,

Tu cię zostawić nie mogę, nie mogę…“

I twarz ukryłem w dłoniach, a łzy moje

Spadały cicho na róże i wrzosy,

I zdało mi się, że harmonii zdroje

W piesi wzbierają mej, całe niebiosy

Natchnień się budzą, i me oddychanie

Spiewem się stało, a pierś organami,

Co tak błagała, jak arfy konanie,

W którą uderzył piorun nad grobami…

Ona anielsko rzekła uśmiechnięta:

„Wróć, bo jam z tobą! Dla was tu mróz wieczny,

A dla nas wieczne słońce, cisza święta.

Mój dobry chłopcze, wierz w ranek słoneczny!

Tyżbyś mi wydrzeć chciał raj ukochany

I znów pogrążyć w walkach i cierpieniach,

I ten cierniowy wieniec krwią oblany,

Znów na me skronie wtłoczyć w twych natchnieniach?

Ja cię chroniłam przed żmij ukąszeniem,

Starości znałam cię jasnowidzeniem,

Dziś znam cię lepiej; przed każdem zaśnięciem

Skrzydeł cię duszy dotykam musnięciem.

W akord modlitwy zestrój się z mym duchem,

Będziem płynęli w pośród gwiazd milionów,

Jak dwa łabędzie, w szafirach bez granic,

Wyżej i wyżej, aż do prawdy tronów…

Naprzód iść będziem – a marności za nic…

I wraz się zgoją serca twego blizny,

Gdy ujrzysz jasną przyszłość twej ojczyzny!“

I wieniec cierni dała mi z swej dłoni,

Lecz już zielony był i pełen woni,

A ciernie znikły… i na serca górach

Śniegi boleści topniały w lazurach.

W tem grób się rozwarł i niemo zstąpiła

W głąb, co wulkanów błyska aureolą,

I w głos organów odjękła mogiła

W tony świetlane jakieś, co nie bolą.

Dymy kadzideł jasną, wonną chmurą

Słały się w koło i powiały górą.

I chór świetlany w arf anielskich głosy

Wplótł mnie i porwał… O, ludzkości zorze!

Blaski! zachwyty! o rozkoszy morze!

Tonę… już całe pochłaniam niebiosy…

Jako na kwiatach brylantowe rosy,

Tak na źrenicach czuję łzy, co palą,

W pierś upadają. Płynę niebios falą

W nieskończonościach — ramiona wytężam,

Ach!... i miłością boleść mą — zwyciężam!

Sigue explorando

Por su autor
Władysław Tarnowski · 42 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Tęsknota duchaTryumfator (Program do symfonii) →

Expediente

Autor
Władysław Tarnowski
Título
Tren albo sen
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-tren-albo-sen--wadysaw-tarnowski-5c652a
Cita recomendada
Władysław Tarnowski, «Tren albo sen», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-tren-albo-sen--wadysaw-tarnowski-5c652a.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.