CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Taniec zbójnicki (1912)

polaco

Baco nasz! Baco nasz!

Dobrych chłopców na zbój masz!

A nasze ciupagi

Ciętsze, niż ten nagi,

Biały pałasz wraży

Orawskich husarzy! Hej!

Baco nasz! Baco nasz!

Dobrych chłopców na zbój masz!

Dobrzy chłopcy w domu nie usiedzą,

Pomkną lasem, pomkną skalną miedzą,

Do bielonej polecą Orawy

Na biesiady, na krwawe zabawy,

W ślady za orłami

Polecą turniami,

Z wyostrzoną bronią

Kozice przegonią! Hej!

Ani my porteczek, ani my cużeczki,

Kiej wypasać musim te cudze owieczki,

A hań! za wirchami, za naszemi hory

Pełne złota, srebra śpichrze i komory!

Hań! odmierzowają dukaty na beczki,

Kiej my ni porteczek, ani też cużeczki!

Hejże, chłopcy, hej!

Z wirchów, hal i kniej!

Za bukowy las,

Za bór jaworowy,

Hań-ci czeka nas

Pieniążek gotowy —

Na cużeczki,

Na porteczki

Złota, srebra w bród!

Hejże, chłopcy, hej!

Z wirchów, hal i kniej!

Wyszły na polany

Liptowskie barany:

Do liptowskich trzód

Kany droga? Kany?

Kany idzie perć —

Przez życie czy śmierć?...

Z buczaka na pniaka

Z jedliczki na smrek,

To droga junaka,

To-ci jego bieg!

Wirszyczkami,

Turniczkami

Idzie jego perć

Na życie, czy śmierć! Hej!


∗ ∗

Aż ślebodny znajdziem czas

W uherskiej dziedzinie!


∗ ∗

I krakowskiej wódki

Przyniesiem na żałość,

Na te twoje smutki.

Nie bywaj tak luta,

Nie bywaj tak rzewna:

Kolebkę urobim

Z zamorskiego drewna,

A na krańce świata

Powędrują nóżki,

By ci trusie piórka

Przynieść na poduszki —

Hej!

Hej-że, chłopcy, hej!

Z wirchów, hal i kniej!

Poza buczki, poza haść,

Pójdziem, chłopcy, zbijać, kraść,

Pójdziem w orli szlak! Hej!

Posiejemy strach! Hej!

Zatrwoży się Lach,

Liptak skrzydła stuli,

Jak trafion od kuli

Ścierwożerczy ptak!

Zagrzmim, jak siklawy,

Spadniem do Orawy,

Zaszumim, jak las,

Peszt usłyszy nas!

Hej, nie żoruj, matko miła,

Kiedyś po to nas zrodziła,

Ażeby za nami

Grzmiano strzelbiczkami!

Hej, nie lutuj, ojcze nasz,

Że nas, synów, po to masz,

Ażeby za nami

Szumiano szablami!

A wy, bracia, bratowie,

I po waszej też głowie:

Przy orawskim murze

Zawiśnie na sznurze,

W podwórcu, w Kubinie

Od toporca zginie,

Na wiśnickiej wieży,

Jak gnój się uleży —

Hej!

Poza buczki, poza haść,

Hej-że, chłopcy, zbijać, kraść,

Wirszyczkami,

Turniczkami,

Zielonymi upłazami! Hej!

Sam Janosik nas powiedzie

Z pałaszem na przedzie!

Wirszyczkami,

Turniczkami,

Za orłami,

Kozicami,

Od krzaka do krzaka,

Z buczaka na pniaka:

Z niejednego pana

Zrobimy żebraka! Hej!

A jak przejdzie drogą

Nagi, z bosą nogą,

Wygłodniały »swój«,

Zna-ci zakon zbój:

Sukna da na cuhę —

A będzie-ć to sztuczka

Od buczka do buczka —,

Kołacz za pazuchę,

Na kierpec talara,

Bo to nasza wiara,

To nasz prawy brach!

Hej-że, chłopcy, hej!

Z wirchów, hal i kniej!

Potokami,

Jeziorami,

Wirszyczkami,

Turniczkami,

Za orłami,

Kozicami,

Od krzaka do krzaka,

Z buczaka na pniaka!

Posiejemy strach! Hej!

Zatrwoży się Lach! Hej!

Liptak skrzydła stuli,

Jak trafion od kuli

Ścierwożerczy ptak,

Gdy nas w orli szlak,

Z pałaszem na przedzie,

Janosik powiedzie!

Ach!

Dziś nam tonąć w łzach:

Janosik nie żyje,

Czarny dół go kryje,

A pałasz ten rdzawy,

Co wiódł do Orawy,

Na wysokiej horze

Zacięty w jaworze —

Hej!!...

Baco nasz! Baco nasz!

Dobrych chłopców na zbój masz!

Dobrzy chłopcy, zbójnicy,

Zbójnicy,

Hań! w zamkowej świetlicy

Każą sobie pięknie grać,

Wino z beczki szumnie lać!

Szumnie lać! Hej!

Płynie wina złoty zdrój —

Szubienicę ujrzał zbój:

Jakżebym ja wiedzieć chciał,

Na którejbym wisieć miał,

A od spodku po sam wierch

Powybijać bym ją dał —

Hej!

Dukatami, talarami,

Aby jasność była z nami,

Jasność, jak w świetlicy —

Powybijać bym ją dał,

Gdybym wisieć miał

Na tej szubienicy!

Hory, nasze hory,

Wy nasze komory!

Bukowe listeczki

Nasze poduszeczki!

Hory, nasze hory,

Smreki a jawory,

Wyście ocieniły

Zbójnickie mogiły!

Kiej nas szubienica

Orawska ominie,

Kiej mamy umierać

W ojczystej dziedzinie,

Torbeczką przepaszem

Grzbiecik pochylony,

W suchą rękę weźmiem

Toporek stęskniony,

Każem się prowadzić

Pod wirchy, na hale,

Tam już ostateczne

Wypłaczemy żale.

Tam złożymy kości

Na świeżej polanie,

Choćby je rozniosły

Kruki a hawranie.

Tam już ostateczną

Zakończymy pracę,

Jak one zbójniki,

Słynni polowace.

Czy nam pod kościołem,

Czy nam pod Krywaniem,

Święta ziemia naszem

Ostatniem posłaniem!

Pan Bóg patrzy w jasność,

Patrzy w ciemną głuszę:

Z najskrytszego żlebu

Pozwie naszą duszę.

A zawsze-ć jest lepiej,

Ty zbójnicki człeku,

Spocząć ci pod turnią,

Przy buczku i smreku!

Hej!

Z Orawskiego zamku chłopcy pozierają,

Czy się popod Tatry buczki ozwijają!

Ozwija się buczek, jawor się ozwija,

A chłopcom w ciemnicy biały dzionek mija!

Mija biały dzionek i nocka im schodzi —

Skarżą się swej doli junakowie młodzi:

Na skrwawionych nogach zberczą im kajdany,

Nie wskoczą na turnie, na skaliste ściany!

Nie zmierzą niedźwiedzia, nie strącą kozicy,

Obwisną im ręce hań! na szubienicy.

Żorują junacy: O mamiczko luba!

Iżem cię nie słuchał, przyszła na mnie zguba!

Żem się nie oglądał na twój wieczek stary,

Dziś mnie opatrują orawskie husary!

Tak mnie opatrują, że aż krew się leje,

Jako z tej zwierzyny, strzelonej śród knieje!

Więdnie limba, więdnie na skalnem urwisku,

Biadają junacy w orawskiem zamczysku:

Wysłali panowie orawskich husarzy,

By nas oblec w mundur, a nas mundur parzy!

Wysłali z łańcuchem, z grubymi powrozy,

Żeśmy na turniczkach wystrzelali kozy.

Wysłali za nami do lasu, do boru,

Żeśmy im nie chcieli sługiwać u dworu.

Wysłali z rozkazem, byśmy wypasali

Te pańskie kierdele na góralskiej hali! —

Panowie, panowie, husarscy hersztowie,

Niech wam takie sprawy nie chodzą po głowie!

Panowie, panowie, ostańcie panami,

Ale my nie będziem waszymi sługami!

Na zbój wyruszymy, duszyczka pohula,

Zabierzem pieniążki, zaniesiem do króla:

Hej! królu, ty królu, wielki nasz hetmanie,

Masz-ci te pieniążki, spraw se wojsko za nie!

Wysztyftuj regiment, huf wysztyftuj zbrojny

I spiesz do śmiertelnej z nieprawością wojny!...

Stawiają w Orawie szubienic na rzędy,

Ku naszym dziedzinom husarya w pędy!

Ku naszym dziedzinom husarya sadzi,

Zejdą się z dziewczyną, dziewczyna nas zdradzi.

Powiedz-że mi, powiedz, ty frajerko miła,

Cóżem ci uczynił, żeś mnie tak zdradziła?

Dla ciebie-m w kotliku przynosił dukaty,

A tyś mnie wepchnęła za żelazne kraty!

Dla ciebie-m rabował koralików sznury,

Tyś mnie na spętanie wtrąciła w te mury!

Po tom ci przynosił jedwab, aksamity,

Abym w te łańcuszki dzisiaj był spowity?

A bodaj-że we mnie piorun był uderzył

W oną złą godzinę, kiedym ci zawierzył!

A bodajś, dziewczyno, na wieki przepadła,

Żeś mi zgotowała te na kark zawadła!...

Nie ciesz się, tej głowy nie nośże tak górnie,

Jeszcze nas zobaczą wirszyczki a turnie!

Jeszcze nas na świecie oczy twe zobaczą,

Lecz nad tobą ojciec i matka zapłaczą!

Słyszycie te szumy, słyszycie te huki?

Jakgdyby się granie rozpadały w sztuki!

Czy to się Dunajec z drogi swej zawrócił

I huczne swe fale pod te ściany rzucił?

Hej! to nie Dunajec wody swe tu ciska;

Płynie on, jak dawniej, popod Kościeliska!

To końskie kopyta tętnią tak po moście,

Na orawski zamek harni jadą goście,

Z pałaszem na przedzie,

Janosik ich wiedzie!

Hej!

Panowie, panowie,

Husarscy hersztowie,

Teraz nie po naszej, lecz po waszej głowie!

Hej!

Tańczą już zbójnicy

W zamkowej świetlicy,

Każą sobie pięknie grać,

Wino z beczki szumnie lać!

Hej!

A gdy się napiją,

Gdy się natańcują,

Te dźwierze wybiją,

Kajdany rozkują!

Hej!

Zamczysko podpalą na wsze cztery wiatry,

Aż się zczerwienieją nasze siwe Tatry!

Taki ogieniaszek pod mury podłożą,

Że w tę nockę ciemną pomkniemy, jak w zorzą!

Pomkniem na swobodę!

My junaki młode —

Hej!

W tę skalną zagrodę!

Wirszyczkami,

Turniczkami,

Zielonymi upłazami,

Od krzaka do krzaka,

Z buczaka na pniaka —

Hej!

Łańcuch nasz rozkuty:

Nie pójdziem w rekruty,

Ani też w parobki

Wiązać cudze snopki,

Ani na wysłudze

Paść barć barany cudze!

Na wirchy, a turnie

Poniesiem się górnie,

Gdzie schodzą na paszę

Te kozice nasze!

Na wanty, na czuby,

Hej! orełku luby,

Ptaku bystropióry,

Poniesiem się w chmury!

Wirszyczkami,

Turniczkami,

Za orłami,

Kozicami,

Od krzaka do krzaka

Z buczaka na pniaka!

Hej!

Posiejemy strach!

Hej!

Janosik na przedzie

Szyknie nas powiedzie,

Pałaszem wywinie,

Aż wszystko złe zginie -

Hej!

W szczęśliwej godzinie -

Hej!

Zatrwoży się Lach,

Liptak skrzydła stuli,

Jak trafion od kuli

Ścierwożerczy ptak,

Gdy nas w górny szlak,

Z pałaszem na przedzie,

Janosik powiedzie!

Ach!

Dziś nam tonąć w łzach!

Janosik nie żyje,

Czarny dół go kryje,

A pałasz ten rdzawy,

Co nas wiódł z Orawy,

Na wysokiej horze

Zacięty w jaworze —

Ach!...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Szły zbierać kłosy...Tantal (Kasprowicz) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Taniec zbójnicki (1912)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-taniec-zbojnicki-1912--jan-kasprowicz-0e8991
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Taniec zbójnicki (1912)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-taniec-zbojnicki-1912--jan-kasprowicz-0e8991.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.