Jak umysł, chciwy wiedzy wyższej od polemik,
Przechadzał się przez cichy laurów bujnych szpaler
Słynny pisarz (niejakich orderów kawaler,
Portretowany, ile zwykł być akademik)
I dumał: «Skąd pochodzi, że za dni Augusta,
Gdy retoryka kwitła, tak prozą, jak rymem,
Gdy więc szukano prawdy tak rymem, jak prozą,
Nikt nie widział i nie znał niczego za Rzymem? —
Co Judea głosiła światu złotousta,
Co śpiewał Dawid z chwałą, lub Jeremjasz z zgrozą,
Co Ezechjel, było im nieznane tak bardzo,
Tak bezbrzmiące dla uszów, w swej zatyłych dumie...»
— Jak gdy się czyje zmysły umyślnie zatwardzą,
Lub... jak, kiedy się kochać ludzkości nie umie!