Nie zajrzyj zbytków możnym tego świata,
Ani w roskoszach szczęśliwość zakładaj,
Za zaszczytami niech twa myśl nie lata,
Ale czcij cnotę i sam sobą władaj.
Gdy każdy radość czyta w twojéj twarzy,
Gdy jesteś zawsze wesół z twego stanu,
Przestając na tém czém cię los obdarzy,
Mniejsza, że w zbytkach niewyrównasz Panu.
Że cię nie nazwie świat Jaśnie Wielmożnym,
Że nie okryją barków liczne wstęgi,
Że się nie staniesz dumnym ani próżnym,
Że słabszy czuć twéj nie będzie potęgi.
Że twych czcicieli liczby nie podwoisz,
Że z pochlebcami majątku nie strawisz,
Że się w Lijońskie fraki nie ustroisz,
Ani z Paryską tancerką zabawisz.
Że angielskiemi harcować rumaki,
Ani kołami tłuc po mieście bruku,
Że burtowane w około próżniaki,
Bezpotrzebnego nie przymnożą huku.
Lubo przy szczupłéj lecz pewnéj intratce,
Z kilką przyjaciół szczerych bez grymasu,
W szczupłéj na oko lecz wygodnéj chatce,
Miło ci będzie strawić resztę czasu.
A gdyby jeszcze pozwoliły nieba,
Takiéj jak miałem żonki tobie dostać,
Wtedy o tobie mówićby potrzeba;
Oto prawdziwa szczęśliwego postać!