CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaEliza Orzeszkowa

Eliza Orzeszkowa · Modernismo

Święty ogień (Przesmycki, 1893)

polaco

Pani El. Orzeszkowej.

Ubogi z głazów ołtarz ich pośród olbrzymich stał menhirów,

A śpiew ich smętny miał za wtór oceanowych łoskot wirów.

Z zielonych swych, szumiących puszcz przynieśli tu, nad mórz odmęty,

Praojców wiarę w głębi serc — i niegasnący ogień święty.

Gdy padł ostatni czczony dąb, liściastą swą powiawszy szatą,

Odeszli precz, bo oczy ich nie mogły dłużej patrzeć na to,

Jak dawnych bóstw skrzydlaty rój w dal gdzieś odpływał widm orszakiem,

A lud pokornie chylił skroń przed nowej wiary obcym znakiem.

W najdalszy, cichy kraju kąt unieśli swe najdroższe skarby

I, pielęgnując święty żar, między skalnemi żyli garby.

Wierzyli tak, iż żadna moc nie mogła złamać tej ich wiary:

Że przyjdzie dzień, gdy w łonach puszcz odżyje znów świat bogów stary,

Gnomy i elfy w dziuplach drzew, straszne w pieczarach gór olbrzymy,

Że znów zaszumi dębów gaj, w niebo się objat wzbiją dymy,

I lud porzuci obce sny, ukocha znowu przeszłość jasną, —

Jeśli tak ognia będą strzedz, że święte żary nic zagasną.

Bo w tem zarzewiu siła tkwi, pewniejsza wiele od oręży,

Co przerwie sen, oświeci błąd, — nieufność, opór przezwycięży;

Moc cicha w niem zaklęta śpi, moc święta ducha wszego ludu,

Póki w niem jedna skra się tli, można z ufnością czekać cudu.

Mijały dnie, szeregi lat. W skwarne południa, mgliste noce

Druidów orszak czuwał wciąż nad świętym ogniem na opoce.

Oblicza im poczernił dym, zgrubiały dłonie od mozołów,

Bo trzeba było nosić drwa — het — z oddalonych gór wierzchołów.

Pot lał się z czół, z ócz krwawe łzy płynęły, w bruzdy krając lice,

Gdy własną piersią święty żar trza było chronić w nawałnicę.

Lecz mężnie trwali w pracy swej, wiara krzepiła ich, że strzegą

Ogniska myśli, uczuć cnót, przyszłości całej ludu swego.

Marzyli wciąż, że ujrzą dnie przeszłości się odradzające —

I widział wokół lud co noc ich ogień, jako krwawe słońce.

Lecz przyszła chwila, kiedy stróż, co stał z kolei u ołtarza,

Krzyk trwogi wydał, że brak drew, a ogień święty się dożarza.

Druidów grono zbiegło się, aby usłyszeć wieść straszliwą,

Że nastrojony wrogo lud broni im z lasów brać paliwo.

Zgroza! Więc ogień zgasnąć ma? Ból im szalony zmysły miesza!

Nadzieja złudną była więc? — z rozpaczą szepcze cała rzesza.

Lecz arcykapłan woła: Nie! Ta ostateczna klęska wieści,

Że już się zbliża koniec zła, i trudów naszych, i boleści.

Odwagi, bracia! Blizko świt! Aby nam zorza zajaśniała,

Wytrwania tylko kilka chwil! Paliwa brak? — A nasze ciała...

Jeden po drugim szli na stos, a każdy pośród mąk konania

Pytał, czy z dali nie brzmi głos, głos odrodzenia, zmartwychwstania,

Czy już nie szumi dębów gaj, czy objat się nie wznoszą dymy,

Czy nie odżywa świat ich bóstw?... I w ogniu marli tak, olbrzymy.

Aż arcykapłan został sam... Widział męczeńską śmierć współbraci,

A nie miał dotąd żadnych wróżb, że ich ofiarę los odpłaci,

Że się marzony spełni cud. Jednak nie wahał się ni chwili.

Może tam już się budzi lud? Może śmierć jego — los przesili?

I wstąpił na ofiarny głaz...

Sigue explorando

Por su autor
Eliza Orzeszkowa · 5 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Scena czwarta

Expediente

Autor
Eliza Orzeszkowa
Título
Święty ogień (Przesmycki, 1893)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-swiety-ogien-przesmycki-1893--eliza-orzeszkowa-60a89d
Cita recomendada
Eliza Orzeszkowa, «Święty ogień (Przesmycki, 1893)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-swiety-ogien-przesmycki-1893--eliza-orzeszkowa-60a89d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.