Uciekł wyżeł od strzelca, błąkał się dni kilka,
Nakoniec znalazł pana i przystał do wilka.
Gonił sarny, zające, do kaczek się skradał;
Ale, co tylko zdobył, wszystko to pan zjadał.
Zła to służba, rzekł zatem, gdzie korzyść nie czeka.
Bił pan dawny, lecz karmił; wróćmy się do człeka.