Czegoż bracie my,
Rzewnie lejem łzy.
Jakież nas zwalczyły cuda?
Duma, zdrada i obłuda.
I los сjągte zły —
I los сjągte zły.
Nie рłасz bracie, nie,
Przeminie to złe.
Jeszcze siędziem na swe szkapy,
I wypędzim te kacapy,
I odbierzem swe —
I odbierzem swe.
Czego płaczesz hej,
Śmiej się bracie, śmiej,
Jeszcze chwycim za pałasze.
Za te dzielne kosy nasze
I wysieczem złe,
Co nas niszczyć chce.
Choć los wypadł zły,
Otrzyj bracie łzy,
Tylko wspomnij na Dubienkę,
Wielkie Dęby, Ostrołękę,
I ten armat huk —
I ten armat huk.
Tam to Polak bił,
Garstką własnych sił.
Za со się bił? Za Ojczyznę
I za przodków swych spuściznę,
Bo duch męstwa żył —
Bo duch męstwa żył.
Jeszcze polski lud
Zniszczy wrogów ród;
Jeszcze skruszy moc tyranów,
Podłych zdrajców, dumnych panów.
Pomści własnych krzywd —
Pomści własnych krzywd.