CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaSeweryna Duchińska

Seweryna Duchińska · Modernismo

Śpiewaczka uliczna

polaco

Biedne dziewczę, ulicą Bulońskiego lasu

Szło prosząc o jałmużnę; łzą oko jej spływa,

Głosem woła piskliwym od czasu do czasu:

„Wesprzyj przez miłość Bożą, duszo litościwa!“

Nad czołem ogorzałem włos bujny się jeży;

Gruby, dziurawy trzewik chroni stopkę małą,

Z poszarpanej w łachmany, plugawej odzieży,

Na ramionach i łokciach świeci nagie ciało.

Idzie wprost ku przechodniom, wlecze się w ich ślady,

Niestworzone powieści powtarza w około.

Nie wierzą jej... Oh! ktoby wierzył w te szkarady,

Gorzki wyrzut, rumieńcem padłby mu na czoło!

Błaga o drobny pieniądz, o kęs chleba marny,

Rodzice bez roboty, w kolebce bliźnięta,

Gnieżdżą się na poddaszu, w izdebce gdzieś czarnéj;

Żadna poczciwa dusza o nich nie pamięta.

Tłum przeszedł, — w lot żebraczka ociera z łez oczy,

Na zieloną murawę bieży rozpląsana,

Strąci z lipy gałązkę, za motylem skoczy,

To oskubie stokrotkę co rozkwitła z rana.

Zaśpiewa po przestrzeni, wiatr piosenkę niesie.

Z bladych ustek, za zwrotką płynie nowa zwrotka,

Rzuca dźwięki ku niebu, jak w cienistym lesie

Na gałązce kaliny ptaszyna szczebiotka.

Wpływ tajemny bezwiednie porywa jej ducha,

Woń kwiatów ją odurza, pieści słonko złote;

Upojona radością czuje, patrzy, słucha,

Dziwny czar wskroś przeniknął jej całą istotę.

W piersi dziecka, jak łatwo kona jęk żałosny,

Bawi ją listek trawki, nęci błękit nieba,

Ach! łez ileż osuszy słodkie tchnienie wiosny,

Jak mało ubogiemu do uśmiechu trzeba.

Ja zdaleka, badawczym ścigałem ją wzrokiem,

Biegła po miękkiej darni jak wicher w rozpędzie;

Życie bucha z jej łona wezbranym potokiem,

Szalej biedna dziewczyno! nie długo tak będzie!

Nagle staje... przed chwilą leciuchna jak pióro,

Wlecze się ku przechodniom chwiejąca, pół żywa;

Pogodny wyraz twarzy nastraja ponuro:

„Wesprzyj, — woła piskliwie — duszo litościwa!“

I przybliża się do mnie, wyciąga dłoń chudą,

Oko jej łzą nabiegło, twarz potwornie zbrzydła.

— Precz mi ztąd, wołam z gniewem, przeklęta obłudo!

Naucz się lepiej kłamać nim złowisz mnie w sidła!

Nie daleko snać pada jabłko od jabłoni,

Śpiewałaś, teraz płaczesz ty dziecko żebracze! —

Ona spojrzała na mnie, lekko się zapłoni:

— „Ja dla siebie śpiewałam — a dla nich, ja płaczę!“

Seweryna Duchińska.

Sigue explorando

Por su autor
Seweryna Duchińska · 17 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Sierota (Eötvös, 1896)Spoczynek (Eötvös, 1896) →

Expediente

Autor
Seweryna Duchińska
Título
Śpiewaczka uliczna
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-spiewaczka-uliczna--seweryna-duchinska-c83892
Cita recomendada
Seweryna Duchińska, «Śpiewaczka uliczna», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-spiewaczka-uliczna--seweryna-duchinska-c83892.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.