Ah, na tym świecie,
śmierć wszystko zmiecie,
Robak się lęgnie
I w bujnym kwiecie,
I w bujnym kwiecie.
A gdy się troski do duszy wkradną,
Hucząc w niej chmury czarnemi.
A gdy nieszczęścia na kogo spadną,
JI postać wzniosłą, szlachetną, ładną
Smutek nachyli ku ziemi
O! niech na chwilę złość się już schowa,
Rany sztyletem nie cuci.
Niech choć przy zgonie zabrzmią te słowa:
„Wróci spokojność wróci!“
Albo gdy Nieba cud nad chorobą,
Gołąb od przekleństw odleci.
JI władzę życia zabierze z sobą,
A wyschłe lica Nadmie żałobą
wpzódwprzód nim gromnica zaświeci
Niech nikt by uśpić zgonu boleści
Tryumfu pieśni nie nuci.
Chyba te słowa w końcu umieści:
„Wróci twój anioł wróci!“
A gdy kto chętny w drugich obronie,
JI sam się w przepaść zagzebiezagrzebie.
Krótka stąd radość w zawiści łonie;
Choć złe i dobre w grubej zasłonie
Sąd ostateczny jest w niebie
Może w kłopocie i silna głowa
Posępnie kiedy się rzuci.
Niech z ust życzliwych brzmią wtedy słowa:
„Wróci wesołość wróci!“
Bo na tym świecie
Śmierć wszystko zmiecie
Robak się lęgnie
JI w bujnym kwiecie,
Bo na tym świecie
Śmierć wszystko zmiecie
Robak się lęgnie
JI w bujnym kwiecie.
A gdy kto dążąc z dalekiéj drogi
w mieszkanie przyjaźni zajdzie,
JI już w uściskach w uściskach
JI już w uściskach topić ma trwogi,
Lecz ciche puste, Przebiegłszy progi
Twarzy kochanéj nie znajdzie:
Więc drżąc czy złego co się nie dowie
Spuszczone czoło zasmuci
Niech choć gościnność kręcąc się powie
„Wróci gospodarz wróci!“
Bo na tym świecie
śmierć wszystko zmiecie
Robak się lęgnie
JI w bujnym kwiecie,
Bo na tym świecie
śmierć wszystko zmiecie
Robak się lęgnie
JI w bujnym kwiecie!