Jest kto, coby wzgardziwszy te doczesne rzeczy,
Chciał zemną dobrą tylko sławę mieć na pieczy?
A starać się, ponieważ musi zniszczeć ciało,
Aby imię przynajmniej po nas tu zostało?
I szkoda zwać człowiekiem, co bydlęce żyje
Tkając, lejąc w się wszytko, póki stawa szyje;
Niechciał nas bóg położyć równo z bestyami,
Dał nam rozum, dał mowę, a nikomu z nami.
Przeto chciejmy wziąć przedsię myśli godne siebie,
Myśli, ważne na ziemi, myśli ważne w niebie;
Służmy poczciwej sławie, a jako kto może,
Niech ku pożytku dobra spólnego pomoże!
Komu dowcipu równo z wymową dostaje,
Niech szczepi między ludźmi dobre obyczaje;
Niechaj czyni porządek, rosterkom zabiega,
Praw ojczystych i pięknej swobody przestrzega;
A ty, coć bóg dał siłę i serce po temu,
Uderz się z poganinem, jako słusze cnemu;
Prostak to, który wojsko z wielkości szacuje:
Zwycięztwo liczby niechce, męztwa potrzebuje.
Smiałemu wszędy równo, a o wolność miłą
Godzi się oprzeć by więc i ostatnią siłą;
Nie przegra, kto frymarczy na sławę żywotem;
Azaby go lepiej dał w cieniu darmo potem?