CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTeokryt

Teokryt · Medieval

Rybacy (Teokryt, 1895)

polaco

Jak to nad morzem rybacy,

Spać sobie poszli po dziennej pracy.

Liść suchy i dwie rogoże

Jedno czyniły im łoże.

Tuż ich narzędzia ze trzciny,

Niewody, matnie i haczki,

Ponęta, muchy, robaczki

I jedno naczynie z gliny,

W niem było trochę jarzyny.

Toż przewrócony czółen do góry

A przy nim i dwa leżały wiosła;

Pod głową płachty i czapki ze skóry:

Był to ich cały majątek rzemiosła.

Nie było u nich rozkazywać komu;

Pracując razem jak jeden tak drugi,

Nie mieli sobie ni pana, ni sługi.

Nie mieli nawet psa w domu.

Ledwo się księżyc pod ziemię zawróci

Jeden drugiego przecuci.

Noc jeszcze głucha gęste siała cienie.

Przetarłszy oczy na snu odpędzenie,

Jęli rozmawiać. „Przyjacielu — rzecze —

Jakże się ta noc długo nazbyt wlecze“. —

— Opak, zda mi się, słyszałem,

Że latem krótsza noc leci;

Wszak-to ja tysiąc snów miałem

A jeszcze zorza nie świeci.

„Jakto, mój bracie, — odpowie mu drugi —

Przeciąg ci nocy zda się teraz długi?

Musi być jakaś niespokojność prędzej,

Która twój umysł porusza i trudzi;

Ta spać nie daje, ta człowieka budzi.

Długa noc każda w nędzy!“

— Umiesz ty, proszę, sny tłomaczyć? bowiem

Cud mi się przyśnił, który ci opowiem.

Ot, jak na jawie (cóż-to za sen żywy!)

Znaczną ja nętę na hak zasadziłem,

A złowić właśnie coś dobrego chciwy

Zlekka w morze zarzuciłem.

Aż duża jakaś ryba mi przybywa,

Za nętę moją natychmiast porywa. —

„Co komu w myśli, to mu i sen o tem.

Cóż potem?“

— Oto się na wędę wzięła

I krew z niej ciec poczęła;

A przez usiłek niemały

Zgiął się ku dołu pręt cały

Ledwie go ręka dźwignęła.

Aż naostatek wyciągnąwszy wędę

Szczęśliwie połów dobędę.

Cudo! stanę jak wryty, wszak to ta

Złota mi ryba, ze szczerego złota!

Widząc przed sobą połów tak drogi,

Zaraz na wszystkie poprzysiągłem bogi

Nie być rybakiem, ale żyć na potem

Jako król jaki, z tem złotem —

I tu-m się ocknął, postrzegam dopiero

Że mi ta ryba marą była szczerą.

Ale przysiągłem, jakże się to godzi?

Ta mię przysięga obchodzi.

„O, nie lękaj się — zawoła — mój bracie!

Taka przysięga, jaką rybę macie.

Idź na to miejsce (bo już, widzę, świta),

Może tam będzie korzyść znakomita.

By nie przyszło umrzeć z głodu,

Pilnuj tu swego niewodu“.

Sigue explorando

Por su autor
Teokryt · 2 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Eros ukąszony przez pszczołęSyrakuzanki na uroczystości Adonisa →

Expediente

Autor
Teokryt
Título
Rybacy (Teokryt, 1895)
Lengua
polaco
Época
Medieval
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-rybacy-teokryt-1895--teokryt-943c96
Cita recomendada
Teokryt, «Rybacy (Teokryt, 1895)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-rybacy-teokryt-1895--teokryt-943c96.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.