Ktokolwiek rady mądrych nie słucha, po czasie,
Żałować będzie, gdy już żal mu ten nie zda się.
Ptastwo, będąc w gromadzie, postrzegło z daleka
Siejącego na polu konopie człowieka
I za nic miało. Jedna tylko, co się w wiośnie
Jaskółka gnieździ, co stąd, baczyła, wyrośnie.
Zaczym, całe zwoławszy zgromadzenie ptasze,
Rzecze, że „stąd urośnie wielkie licho nasze“.
Śmieją, się głupie ptaki, krzewią się konopie;
Znowu do nich jaskółka pospieszy w swym trupie
I rzeknie: „Jak te prędko konopie dojrzeją,
„Żegnajcie się z swobody i życia. nadzieją!
„Zaczym to i z korzeniem ziele wyrwać życzę,
„Które z czasem was wpląta w pęta niewolnicze;
„Z niego bowiem gdy ptasznik sporządzi siatki,
„Złowi was, jednych w tajstrę, a drugich do klatki,
„Jeżeli zaś to zielsko do szczętu wyrwiecie,
„Ujdziemy niebezpieczeństw tak wielkich na świecie“.
Z śmiechem ptastwa przyjęło te jaskółcze słowa,
Gardząc radą,co była pożyteczna, zdrowa.
Gdy się widzi jaskółka od wszystkich wyśmiana,
Uczyniła swojego mieszkania odmianą: (!)
Przeniosła się do ludzi, przymierze zawarła,
Żeby była bezpieczną i gniazda i garła
I, gdzie jej się podoba, pod dachem czy belką,
Mogła sobie lepiankę wystawić niewielką.
Dostąpiła, co chciała. Te zaś, co jej rady
Nie chciały słuchać, dotąd sideł czują zdrady.