Oto radosny dla mnie dzień łaskawe niecą bogi,
Gdy nowy brzask rozproszy cień,
Gdy wionie czar niebiańskich tchnień —
W świątyni nowej progi
Wybrańców moich wezwę tłum,
Poświęcę sztuce nowy tum!...
Rozwiejcie się zasłony z mgieł,
Różowej jutrzni wpuśćcie brzask —
Niech najcenniejsze z Boga dzieł,
Największa niech z niebiańskich łask
Najpierwej w miejscu tem zagości:
Wejdź tu światłości!...
Ze światłem wraz,
Co jasne duchy wniosły
O witam was,
Parnasu zacne posły!
Radosną jakąż macie wieść?
Cześć tobie, cześć!...
Cześć!...
Cześć!...
Ja, co od bogów samych wziąłem władzę
Zapalać iskrą Prometeja dusze,
Co je na szczyty niebiańskie prowadzę
Wydeptanemi szlaki przez geniusze,
I wstrząsam serca, jak gromy strasznemi
Lub niewymowną rozkoszą je pieszczę,
Dając zachwytów, albo grozy dreszcze, —
Co zbliżam niebo do padołu ziemi,
Gdy moim czarem śmiertelny omamion
Płomienne skrzydła czuje u swych ramion, —
Ja przed twój ołtarz z tą płonącą czarą
Pierwszy się zjawiam z hołdem i ofiarą!
A ja harmonii rzuciłem dziedzinę,
Gdzie falą dźwięków rozbrzmiewa przestworze,
I w ludzkie dusze boską pieśnią płynę
I nieba z ziemią wzniosły akord tworzę,
A gdy zaklęciem odezwę się dźwięku,
To drżące serca tłumów trzymam w ręku...
Od bogów wielkich mam ten dar wspaniały,
Że jako lutnię duszę ludzką stroję,
A mowy mojej rozumie świat cały,
A echem niebios grają dźwięki moje —
Natchnienia bogów ja śmiertelnym głoszę
I od nich hołd ci z ofiarą przynoszę!
Witajcież mi w tym ważnym dniu
I w progach tej świątyni —
Bywajcie tu, zostańcie tu,
Gdzie sztuka cuda czyni! —
Gdzie piękno stawia ołtarz swój,
Gdzie ciągłych wrażeń tryska zdrój
I tęcza natchnień mieni się,
Gdzie płoną święte Znicze,
A prawda ma zwierciadło swe,
By wszelki człek
I każdy wiek
W niem przejrzał swe oblicze!
Witajcież mi w tym ważnym dniu
I w progach tej świątyni —
Bywajcie tu, zostańcie tu,
Gdzie sztuka cuda czyni!
A teraz wy wystąpcie wraz
Geniuszów twórczych dzieci,
Przyzywam was, zaklinam was
Wszech mistrzów, wszech stuleci
Wcielone duchy wielkich dzieł,
Co tłumy zachwycacie —
Wyłońcie się z fantazyi mgieł,
Ukażcie swe postacie!...
Tu, kędy przez was czarem słów,
Czy dźwięków cudnem brzmieniem,
Natchnienie się odezwie znów
I zapał wraz z natchnieniem —
Zajmijcie przy ołtarzu straż,
Skąd płomień w niebo rości,
Aby ten świetny orszak wasz
Strzegł sztuki dostojności!...
Zabrzmij pieśni w ton wspaniały,
W uroczysty, wielki ton!
Czcij geniusze, ideały,
I natchnienia święty plon!
Na cześć sztuki brzmij rozgłośnie,
Tej, co wznosi dusze nam,
Co rozkwita w wiecznej wiośnie
U świątyni piękna bram!
Zabrzmij pieśni dziękczynieniem,
Czarodziejce hołdy złóż,
Co nas darzy zachwyceniem,
Jest rozkoszą naszych dusz!...
I wyście tu, boginie wdzięku?...
Widzę wieniec w waszych ręku —
To na ołtarz mój objata,
Zbliżcie się w powiewnym kroku —
Piękny taniec miły oku,
Gdzie się słowo z dźwiękiem splata.
Niechże w tej radosnej chwili
Frunie, jako rój motyli,
Co z nad kwietnych łąk pomyka
Lotny orszak elf uroczy —
I niech w trójcę się jednoczy
Tan, poezya i muzyka!
Pozwól i mnie cna bogini,
że w orszaku takich gości,
Tu, na progu tej świątyni —
Staję Geniusz wesołości!
I gdzie wzniosłych uczuć mowa
W szczytny pathos rozbrzmi tylko,
Niech promienną przemknę chwilką,
Jak fantazyi baśń tęczowa,
Niech niekiedy uśmiech rzucę
Po tragicznych walk rozterce —
Chochlikowi więc i Skierce
Pozwól ze mną służyć sztuce!...
Oto w krąg zebrana rzesza,
Święto twoje czcić pospiesza
I u stóp twych wieńce wiesza!
Pod świątyni tej sklepienie
Wielkich mistrzów wchodzą cienie
A prowadzi je natchnienie!
Sztuce wzniosłaś dom wspaniały,
By w nim godnie zamieszkały
Piękna z prawdą ideały!
U ołtarza twego społem
Z rozjaśnionem w blaski czołem,
Dobre duchy krążą kołem!
Nad twą głową gwiazda tleje,
Promienisty dzień jaśnieje,
Niebo potok świateł leje...
Zapał bije z twojej twarzy,
W oczach większy blask się żarzy,
Niźli płomię twych ołtarzy.
Przemów do nas pani miła,
Powiedz jakich uczuć siła
Tak oblicze twe zmieniła?...
Czemu stoisz w zachwyceniu?...
Co się waży w ust twych drżeniu?...
W bogów wzywam cię imieniu!
Rzucam na was czar uroczy!
Ludzkie serca, ludzkie oczy
Zachwycajcie stąd!
Wśród świętego natchnień szału,
Z nizin w sferę ideału
Porywajcie stąd!
Wzniosłych wrażeń skarby cenne,
Niby deszcze gwiazd promienne
Rozrzucajcie stąd!
Niech zachwytów wielkich władza
Miłość sztuki wciąż odradza
I rozpala stąd!
A łaknące piękna dusze
Strawą bogów geniusze
Niechaj karmią stąd!
Rzucam na was czar uroczy!
Ludzkie serca, ludzkie oczy
Zachwycajcie stąd!
By rozpocząć dzień godowy —
Pod świątynię, w gaj laurowy
Idźcie wieńce pleść —
Laur zielony z wonną różą
Dla tych, co mi wiernie służą!
Tobie cześć!... cześć!... cześć!...