CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaIwan Franko

Iwan Franko · Modernismo

Prolog (Franko, 1913)

polaco

Narodzie mój! Narodzie rozbity, umęczony,

Jak biedny paralityk, co w prochu gdzieś na drodze,

Tkwi, naigrawań ludzkich strupami owrzodzony!

O twą nieznaną przyszłość dziś dusza moja w trwodze,

A zasnąć mi nie daje wstyd, który pokolenia

Potomne twoje palił, biczował będzie srodze.

Zaprawdę, czyżby tobie na kartach przeznaczenia

Pisano z dawien dawna, sąsiadom być pognojem,

Zwierzęciem pociągowem, ich wozom do ciągnienia?

Zaprawdę, czy na wieki skaraniem będzie twojem

Ukryta złość: wciąż płacić pokorą oszukańczą

Daninę swą każdemu, kto zdradą lub rozbojem

Skuł i zaprzysiągł ciebie na wierność psią, poddańczą?

Zaprawdę, czyżby tobie czyn nie był tu sądzony?

Ach, kiedyż stopy twoje wolności tan zatańczą?

Azali próżno żarem gorzały serc miliony

Do ciebie, mój narodzie, składając ci w ofierze

Swą niekłamaną miłość? czyż miałby żar być płony?

I zali nadaremnie przelali krew rycerze

Na twą spękaną ziemię? czyż nigdy nie zakwitną

Wolnością, czerstwem zdrowiem i pięknem twe rubieże?

A w słowie twem daremnie miękkością aksamitną

Moc jarzy się i mądrość w niem gore i potęga

I wszystko, czem do wyżyn duch dłoń wyciąga bitną?

Daremnież w pieśni twojej tęsknota nieba sięga,

Śmiech dzwoni, to znów tęskność użala się kochania

Lub też nadziei błogiej świetlana błyszczy wstęga?

O nie! Nie same tylko łzy gorzkie i wzdychania

Sądzone ci! Ja wierzę w potęgę twego ducha,

We Wielką Noc wskrzeszenia i w Święty Dzień powstania.

O, gdyby wyczarować ten dzień, co słowa słucha

I to mocarne słowo, co w dzień ów odkupiony

Uzdrawia i ożywczym pożarem z duszy bucha!

O, gdyby wyczarować płomienny śpiew natchniony,

Co mocą swą porywa tysiące, śpiew potężny,

Co daje skrzydła chyże i wiedzie w szlak miljony!

O, gdybyż to!… Lecz zapał zgryzotą dziś mitrężny,

A duch nasz jest rozdarty wątpieniem, bity wstydem,

Nie nam, o ludu, ciebie prowadzić w bój orężny!

Lecz przyjdzie czas, a wówczas i ty ognistym szydem

W narodów wolnych kole objawisz się w jasności,

Kaukaskie szczyty wstrząśniesz, opaszesz się Beskidem,

Po Czarnem Morzu gromem potoczysz zew wolności

I spojrzysz tak, jak gazda, baczący nad robotą,

Po ojców swoich domu i po swej własnej włości.

Dziś przyjmij śpiew ten wolny. Pisany on tęsknotą,

Lecz pełen ufnej wiary, śpiew gorzki, lecz niezłomny;

Przyszłości twej zadatek, polany łez zgryzotą

I geniuszowi twemu — weselny dar mój skromny.

Sigue explorando

Por su autor
Iwan Franko · 10 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Ona umarła...Przypowieść o cierniowym krzewie →

Expediente

Autor
Iwan Franko
Título
Prolog (Franko, 1913)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-prolog-franko-1913--iwan-franko-4b13fc
Cita recomendada
Iwan Franko, «Prolog (Franko, 1913)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-prolog-franko-1913--iwan-franko-4b13fc.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.