CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKajetan Sawczuk

Kajetan Sawczuk · Modernismo

Pożegnanie (Sawczuk, 1924)

polaco

I.

Żegnaj mi, żegnaj kochane Podlasie,

Żegnaj mi, żegnaj krwi i łez kraino!

Wybacz, że ja cię opuszczam w tym czasie

Gdy z ręki kata łzy na nowo płyną.

Na każdem wzgórzu, nad każdą drożyną

Co noc widziałem błądzące postacie

Z twarzą w rozpaczy stężałą i siną...

Ach, chciałem tylko pożegnać mą stronę,

A tu przed oczy wnet stają te noce

Straszne, okrutne, w męczarniach spędzone.

I serce w piersi jako ptak łopoce

Na widok widm tych, co myślą zbudzone.

Podlaska ziemio, skarbie mój jedyny!

Ja cię zostawiam samą, jak sierotę,

Na pastwę srogiej, północnej gadziny...

Lecz ja cię dźwiękiem mej pieśni oplotę,

I duszę moją tak spoję z twą duszą,

Że się od pieśni groty wrogów skruszą.

Z każdego jęku mściciele powstaną,

I ze łzy każdej w męczeństwie wylanej

Kwiaty wyrosną i nadejdzie rano

Po nocy długiej, w bólu nieprzespanej.

II.

Patrzę na ptaki wędrowne, przelotne,

Co w dale płyną na zimowe leże,

Ciągnie za niemi me serce samotne,

Gdy rzuca ziemi rodzinnej rubierze.

A jednak myśl ma ciągle do niej wraca

I tęskni za tem, co pokarmem było.

Ach, te tęsknoty i dumki i prace...

Wszystko co duszę moją weseliło.

Ja też z ptakami śpiewałem do słońca,

Wzniesiony w błękit, na skrzydłach obłoków

Słuchałem szumu i drzew i potoków

Marząc o szczęścia krainie bez końca.

Samotny, smutny, jak ta ziemia cicha,

Co stale kroplą ros się niebu skarży,

Co każdym szumem drzew do nieba wzdycha,

A każdym świtem dnia o szczęściu marzy

Co nie przychodzi nigdy... Więc w błękicie

Chciałem uderzyć w struny harfy złote,

Słonecznym dźwiękiem strun rozbudzić życie,

Zgasić snującą się wśród miedz tęsknotę.

Chciałem kochane te podlaskie bory

Moją serdeczną pieśnią rozweselić...

Miast tego stają przedemną upiory,

Z któremi muszę straszną boleść dzielić.

O ziemio! zamiast śpiewać twoją chwałę

Ja niosę tobie me serce zbolałe.

III.

O jesieni podlaska z twoją szarą szatą

Jakże smutną ty jesteś, cichą i ponurą.

Ach, czy ja ujrzę kiedy jeszcze jesień, w którą

Ziemia moja nie będzie, jak więzień za kratą?

Czyż zawsze grozić będzie tylko czarna chmura,

A słonko nam się nigdy nie uśmiechnie błogo?

Czyż wiecznie się nad nami rozpęta wichura,

Dusze nasze do ziemi przygniatając srogo.

Przyjdź słońce! my się oddać nie chcemy rozpaczy,

Nie pozwolim zwątpieniu wedrzeć się w pierś naszą,

Bo my wiemy co taka śmierć duchowa znaczy;

Więc nas wrogowie żadną kaźnią nie przestraszą.

Bo myśmy z mgieł tej ziemi, z rosy kwiatów wzięli

Tę miłość, co dodaje do krwi naszej żaru;

I my się nie ulękniem żadnego cieżaru;ciężaru;

Z ukochaniem nas żadna siła nie rozdzieli...

................

I oto pieśń radości wykwitła z mej lutni.

Weźcie ją w dusze wasze, wy wierni choć smutni.

Sigue explorando

Por su autor
Kajetan Sawczuk · 60 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Powitanie sióstr Kruszynianek i Gołotczyżnianek (Sawczuk, 1912)Przeznaczenie (Sawczuk, 1924) →

Expediente

Autor
Kajetan Sawczuk
Título
Pożegnanie (Sawczuk, 1924)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-pozegnanie-sawczuk-1924--kajetan-sawczuk-9fa947
Cita recomendada
Kajetan Sawczuk, «Pożegnanie (Sawczuk, 1924)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-pozegnanie-sawczuk-1924--kajetan-sawczuk-9fa947.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.