CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

Powrót do domu

polaco

Wśród cichej nocy, do wioski, co w dole

Po nad srebrzystym rzucona strumieniem,

Zdążał podróżny i witał westchnieniem

Wysmukłe, zdala widzialne topole;

Chociaż zmęczony, przyśpieszał wciąż kroku,

Jakby przypuszczał, że mu sił nie stanie,

I całą duszę umieścił w swym wzroku —

Na pierwsze, długie, łzawe powitanie.

Świadomy drogi, przez lasek brzozowy

Zbiegł na dół ścieżką i zniknął w olszynie,

Aż stanął wkrótce na mostku przy młynie,

Słuchając jego z bocianem rozmowy.

Co mu powiedział bocian i młyn stary

Swoim klekotem, płynącym po rzeczce?

Jakie obudził wspomnienia i mary

Ten głos dwóch starców w nieustannej sprzeczce?

Nie wiem — lecz silniej pobladły mu lica

W srebrzystém świetle bladego księżyca,

I boleść w niemej utopił zadumie,

Szukając wspomnień w śpiewnym rzeczki szumie...

Wiatr mu z blizkiego przynosił ogrodu

Znajomych kwiatów woń pamiętną, miłą...

I zaczął marzyć, jak niegdyś za młodu,

Jak gdyby w życiu nic się nie zmieniło!

I cała przeszłość stanęła tak żywa,

Skupiona w jednym tęczowym obrazku;

I pierzchłe złotej młodości ogniwa

Nabrały teraz nieznanego blasku.

Cichego szczęścia najmniejsze wypadki,

Jasnym płomieniem świecące ognisko,

I te najsłodsze pocałunki matki,

I drugie, również anielskie, zjawisko:

Wszystko to widział w dziwnej mgle niebieskiej

Jak poplątane cudne arabeski.

Wydarł się wreszcie tej widzeń ponęcie,

Co pieszcząc serce, krwawi je zarazem;

Zwrócił się śpiesznie na drogi zakręcie —

A twarz się znowu powlokła wyrazem

Owej spokojnej, bezbrzeżnej boleści,

Co się niczego już w świecie nie lęka

I żadnej w sobie nadziei nie mieści.

Dalej, za młynem, stała Boża męka,

Na skrzyżowaniu drożyn pochylona,

I wyciągnęła czarne swe ramiona

Z błogosławieństwem ponad ciche pole,

Patrząc z miłością na ludzką niedolę...

Minął ją zwolna, pochyliwszy głowy,

I poszedł prosto na cmentarz wioskowy.

Topole, brzozy i wierzby płaczące

Wieńczyły miejsce spoczynku do koła,

Schylając swoje zadumane czoła,

Jakby piastunki do snu śpiewające.

Tam, pod ich strażą, rozsiadły się wzgórza,

Gdzieniegdzie w czarne ubrane krzyżyki;

Gdzieniegdzie polna wczołgała się róża,

Lub zielsko bujne, lub téż krzaczek dziki.

W milczeniu stąpał wśród mogił podróżny,

Bojąc się przerwać uroczystej ciszy;

Nadstawiał ucha na każdy szmer próżny,

Jakby przypuszczał, że jeszcze usłyszy

Głos, co go wołać zacznie po imieniu!

Z bijącem sercem przed siebie spoglądał,

Jakby na jasnym księżyca promieniu

Jaki cień drogi jeszcze ujrzeć żądał.

Lecz nic nie było słychać — prócz tych szmerów,

Co się być zdają nadziemskich eterów

Falistem drżeniem i spływają w pieśni,

Gdy je noc ujmie w dźwięk i ucieleśni;

I nic nie widać — prócz tej gry znikomej

Drżącego światła i przelotnych cieni,

Która na fali powietrza ruchomej

Niepewne kształty rysuje w przestrzeni

I z krzyżów, krzewów i głazów cmentarza

Coraz-to nowe widziadła wytwarza.

Lecz ujrzał za to w księżycowym blasku

Wśród innych mogił kamienny grobowiec...

Spojrzawszy, przykląkł na ziemię wędrowiec

I złożył głowę na wilgotnym piasku,

I przytulony do zimnego głazu

Leżał bez ruchu, życia i wyrazu.

Łza mu z suchego nie pociekła oka,

Ani téż jękiem nie drżała pierś pusta;

Modlitwy nawet nie szeptały usta:

Bo wszystko boleść stłumiła głęboka,

Rzucając sercu, co padło zranione,

Nieprzytomności i szału zasłonę.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Poezye T. 1 (Adam Asnyk) — ŻyczeniePożegnalne słowo →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
Powrót do domu
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-powrot-do-domu--adam-asnyk-710a0a
Cita recomendada
Adam Asnyk, «Powrót do domu», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-powrot-do-domu--adam-asnyk-710a0a.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.